środa, 28 kwietnia 2010

Grządka kuchenna...

a na niej, bratki wyhodowałam :)

 


Serwetkowe takie...na trawce sobie pięknie rosną (trawa zrobiona z papierowego sznurka "makro twist art")

 


I pudełko na chusteczki zdobią.

 


Chustecznik prosty taki, pobielony nieco, na kantach poświata z zielonej akrylówki. Lakierem akrylowym wykończony.
Mały przerywnik w "makramowaniu"

 


Na kuchennym parapecie się rozgościł i świeżutką zielenią oczy moje cieszy :)
Ciekawe tylko jak długo...znając życie i on wywędruje do "krewnych i znajomych królika" jako szybki prezent awaryjny :)

A ja do mojej makramy zmykam. Palec już wykurowałam, co go na sizalowym sznurku przetarłam, więc mogę kończyć pozaczynane prace.
A zaległości mam przeogromne :(

Pozdrawiam cieplutko i serdecznie wszystkich Gości i za Wasze miłe słowa dziękuję z całego serca :)

7 komentarzy:

Pięknie dziękuję za każde słowo, które tutaj pozostawiasz...