Dziś długo oczekiwane sznureczki, czyli krótki przerywnik w mojej "papierologii".
Oto pastelowy komplecik, upleciony w prezencie urodzinowym dla Siostrzenicy:
Kolor, hmm, miętowy? Seledynowy? Nie potrafię go nazwać.
W skład kompleciku wchodzą: kolczyki
i wisior- zawieszka na sznureczkowym łańcuszku
Biżuterię tę uplotłam z nici nylonowych
i dodałam białe kuleczki korala
Muszę przyznać, że upleciona z tych nitek biżuteria pięknie wygląda ale koszmarnie się ją plecie.
Strasznie to mozolna praca, a w przypadku gdy nie ma się zbyt wiele czasu na realizację, to i efekty nie są rewelacyjne.
Nie byłabym chyba sobą, gdybym nie stwierdziła, że nie do końca jestem zadowolona z tego kompletu.
Wymyśliłam sobie kolczyki z frędzelkami... cóż wygląda to trochę jak pędzelki.
Na szczęście Solenizantka chyba była zadowolona z prezentu, bo nawet nosi te biżutki, więc może nie są takie złe ;)
A w najbliższym czasie zasypię Was kartkami komunijnymi, bo trochę się takich u mnie ostatnio natworzyło.
No i może jakaś krótka relacja z wczorajszego "Papiorzanego Combra"- dziś krótko napiszę:
BYŁO SUPER!!!
Pozdrawiam :)
