Pokazywanie postów oznaczonych etykietą przedmioty użytkowe. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą przedmioty użytkowe. Pokaż wszystkie posty

środa, 7 stycznia 2015

Śnieżnie?

U nas nie za bardzo. 
Trochę poprószyło, potem większość stopniała, a to co zostało zamarzło na kość...

Za to w Ma-kramiku zagościły śnieżynki i to tak od razu z początkiem roku, bo ozdobiły deskę pod kalendarz:


Deska wykonywana była ekspresowo, bo w samego Sylwestra, więc jest bardzo prosta. Tło zrobione kilkoma odcieniami farb akrylowych... według męża niczym zorza polarna :)
I takie "niby" śnieżynki, tym razem malowane z szablonu białą akrylówką.



Taka wersja zimowa wisi teraz na ścianie między pokojami dzieciaków... myślę, że z wiosną będę musiała ją zaktualizować i nadać jej zdecydowanie cieplejszy klimat :)


A to śnieżynka, która mocno nadwyrężyła moją cierpliwość:



Postanowiłam zmierzyć się z kursem na koralikową śnieżynkę.
Kurs znalazłam w świątecznym wydaniu Mollie Potrafi
Łatwo nie było!
Ale jakby miało być inaczej, jeśli  zabierając się do pracy nie ma się podstawowych materiałów.
Moje koraliki TOHO są za duże, bo kupowałam je specjalnie pod moje sznurkowe prace. 
Z perełkami też krucho, wyszperałam kilka szklanych koralików, a o żyłce nawet nie wspomnę... zamiast niej użyłam nici poliestrowej.
Mimo to zaparłam się... zaczynałam od początku chyba z 10 razy, w końcu jako tako wyszło:


Kurs pokazywał jak zrobić śnieżynkowe kolczyki, w mojej wersji to śnieżynka-breloczek.


Długo szukała sobie miejsca... przypięta do portfela... "gryzie się" ze złotymi zamkami.



Chyba najlepiej jej przy mojej torebce :)



Cała ta koralikowa "męczarnia" za sprawą kolejnego motywu zadanego nam przez Modrak w zabawie "Zmierz się z motywem"



Do którego zgłaszam moją koralikową śnieżynkę :)


Pozdrawiam :)

niedziela, 10 sierpnia 2014

Zachciało mi się koronek!

Takich koniakowskich... ale cóż, szydełkowanie nie jest moją najmocniejszą stroną- moją serwetkę dziergam już chyba pół roku i wciąż nie potrafię skończyć!
A poza tym chciałam wymyślić jakiś urodzinowy drobiazg dla Siostry, która szydełkowanie ma w małym paluszku, więc moje nieudolne próby nie zrobiły by na Niej wrażenia ;)
Wymyśliłam więc taki rodzaj koronki... a właściwie zainspirowałam się pięknymi ceramicznymi naczyniami, jakie widziałam w sklepiku z rękodziełem (i nie tylko) w Istebnej.
Pracować w glinie nie potrafię, więc moja wersja koronek wygląda tak:



Ozdobiłam nimi "ikeowskie" lusterko.



Koronkę wyczarowałam, za pomocą szablonów, z pasty strukturalnej barwionej czerwono-perłową farbą akrylową.



 Lusterko dawno temu pomalowane na złoto (dziwny to był pomysł), leżało na dnie szuflady i czekało na swoje pięć minut.
No bo co tu zrobić z takim "złotkiem" ???
Pokryłam je preparatem do spękań i pomalowałam czarną akrylówką... wyszło ciekawie, drapieżnie i nijak nie pasowało do mojej wizji koronek!
No i okazało się, że na tym złotku preparat do spękań niezbyt się trzyma, farba zaczęła mi się łuszczyć...



Trzeba było wszystko zeszlifować i pozostać przy jednolitej, gładkiej czerni, z lekkimi złotymi przetarciami.



Spękania zostały tylko na krawędziach.



Nic nie dzieje się bez przyczyny, ta wersja o wiele bardziej mi się podoba.
I choć lusterko nie jest idealne, to jest o tyle ciekawe, że można je stawiać (lub zawiesić) na wiele różnych sposobów.
A Wam jak się podobają moje "koniakowskie koronki" ?


Pozdrawiam :)

wtorek, 6 maja 2014

Czytelniczy drobiazg

czyli maleństwo urodzinowe :)
Na urodziny Taty zrobiłam taki mały dodatek do prezentu:


 z motywem kwitnących gałązek i... uroczego ptaszka.



Pewnie już go gdzieś widzieliście? 
Został mi dosłownie ostatni skrawek tej serwetki, w sam raz na ozdobienie drewnianej zakładki.



Motyw naklejony metodą "na żelazko".
Brzegi zakładki lekko tylko pociągnięte brązową patyną.
Jeszcze ozdobna ptasia zawieszka i oto jest!



Pewnie już się domyślacie co Tata dostał od nas w prezencie...



Tak, tak, zestaw książek- dla mola książkowego :)
Tym razem o tematyce śląskiej, z gwarowymi dialogami... mieliśmy nawet szczęście spotkać w Empiku autora i poprosić o autograf.

Więc chyba to zrozumiałe, że zakładka powstać musiała!
To było chyba moje najszybsze "decu", robione w tempie błyskawicznym... jak dobrze, że ktoś wynalazł suszarkę do włosów ;)

Pozdrawiam zza biurka zawalonego papierkami.
Komunijny sezon trwa!





środa, 5 lutego 2014

Zakalec?

Czyli moja "słodka porażka" przygotowana na kolejne wyzwanie z motywem 


A piszę o porażce, bo tym razem nie jestem zadowolona ze swojej pracy :(

Prawda jest taka , że kompletnie nie miałam czasu solidnie zabrać się za ten motyw. 
Tkwię po uszy w papierach. 
Wciąż powstają kolejne komunijne zaproszenia, a jeszcze kilka zamówień w tym temacie czeka w kolejce.
A wiadomo każde zamówienie, to rzecz na wagę złota, więc z nich przede wszystkim chce się wywiązać na czas.

Ale żeby nie było, że tak kompletnie nic, w zadanym temacie, to jednak zrobiłam babeczkę -dziś zdjęcia w stylu "retro" bo na nich ten mój "zakalec" lepiej się prezentuje ;)


Tę słodką babeczkę "upichciłam" z kolorowej masy plastycznej, takiej w wersji samoutwardzalnej, więc obyło się bez pieczenia!


Wymyśliłam sobie taki kuchenny notesik na drobne zapiski, babeczka to jego ozdobnik.


Wszystkie elementy tego ciasteczka powstały za pomocą różnych narzędzi do dekoracji ciast.
Jakoś jeszcze nie zmobilizowaliśmy się do zakupienia masy cukrowej, by ich użyć zgodnie z przeznaczeniem ;)


By babeczka wyglądała bardziej apetycznie pomalowałam ją błyszczącym werniksem.


Z tyłu  babeczki i podstawki na notesik przykleiłam magnesy, bo w zamyśle moim ten zapiśnik miał wisieć na lodówce.
Niestety jej lekko obły kształt sprawia, że notesik zjeżdża gładko w dół!
Na razie więc wisi sobie na okapie kuchennym nad piecem.



Teraz pomyślałam sobie, że żeby notes był bardziej użyteczny, muszę jakoś przymocować do niego coś do pisania... później  coś wymyślę!

Pozdrawiam :)


niedziela, 8 grudnia 2013

Problem z Mikołajem!

Mam go co roku.
W naszym domu obchodzimy dzień Świętego Mikołaja
 6 grudnia, w liturgiczne wspomnienie Biskupa Miry.

 

W tym dniu obdarowuje nas prezentami  Święty Mikołaj... zazwyczaj przychodzi nocą, tak jak i czynił za życia biskup Mikołaj i zostawia nam upominki.

Dom domem, ale dzieciaki wszak chodzą do szkół i przedszkoli i tam stykają się z inną mikołajową rzeczywistością.

Na przykład w tym roku...  w czwartek córa oświadczyła, że na drugi dzień potrzebuje do szkoły czerwoną czapkę.
I znów problem... stara "pseudofilcowa" z hipermarketu okazała się być podarta!
Co było robić?
Usiadłam do maszyny i zamieniłam nogawkę ze starych spodni w  czapkę elfa:




Spodnie były mocno zużyte i miały przetarcia na kolanach, potrzebna więc była "mała" łatka- ozdobiłam ją filcowymi pierdółkami.
Brzeg czapki obszyłam białym filcem, tak samo jak i zwinięty w kulkę koniec nogawki- w ten sposób powstał biały pompon.
Jak na prawdziwego elfa przystało czapeczka miała nawet dzwoneczek :)
 


Na moim Elfiku-chochliku, wyglądała tak- nie dajcie się zwieść tej słodkiej mince!
 



Z tymi mikołajowymi zwyczajami to w ogóle jest niezłe zamieszanie.
Bo w końcu ten, w wersji krasnalkowej przychodzi 6 grudnia, czy w Boże Narodzenie

???

Powiem szczerze, że kompletnie nie rozumiem, co ma postać mikołaja do Świąt Bożego Narodzenia i dlaczego to on w Gwiazdkę przynosi prezenty

???

U nas pod choinkę prezenty dostaje się od Dzieciątka, wiem, że w niektórych rejonach Polski biega Gwiazdor przynosząc Dobrą Nowinę i upominki... ale Mikołaj i Magia Świąt

???

Pogmatwane to jest dla mnie!

Stąd raczej nie tworzę mikołajowych gadżetów.
Choć w tym roku zrobiłam wyjątek... i uszyłam skarpetę na prezenty:
 


Jak widać nie dla moich dzieci...

Po prostu, Młody szedł do kolegi na urodzinową imprezkę, a ponieważ była w czasie około- mikołajowym postanowiłam taki drobiazg dołączyć do prezentu.
Skarpeta może zostać wykorzystana jako opakowanie na prezent, lub jako dekoracja pokoju.
 


ma taką "neutralną" aplikację :)
Bałwanek z filcu wystaje z kraciastej kieszeni!
 



Skarpeta jest imienna i ma fajną, pasiastą podszewkę.
 


Na koniec, by już nie przynudzać o Mikołaju z innej beczki :)

Kostek dla kolegi zrobił karteczkę z ulubionym motywem :
 
 
Samoloty rządzą!

Moją "Mikołajkę" w czapeczce elfa


 zgłaszam na cykliczne wyzwanie w Modrak Cafe- motyw Mikołaj




Po prostu, dla mnie ten motyw skończył się 6 grudnia i innych mikołajowych prac w tym roku nie będzie!

Idę robić kartki z motywem "Dzieciątka Jezus", "Stajenki" i "Świętej Rodziny"- to jest Magia Świąt!

Pozdrawiam :)

P.S. Oczywiście to  moje osobiste zdanie na ten temat, nie twierdzę, że nie wolno myśleć i odczuwać inaczej, więc proszę się nie obrażać
:)



 

piątek, 29 listopada 2013

Co ma okno do poduszki?

Ma i to sporo, zwłaszcza jeśli okno, to motyw zadany w tematycznej zabawie u Modraka:



Okienek u mnie pod dostatkiem...




a wszystkie na poduszce właśnie :)
Znów motyw doskonale wpasował się w życie!
Materiał kupiony w Ikea długo leżał schowany, czekając na moje "zachcenie".
Modraczku, Twoje wyzwania są szalenie motywujące!
 


Poszewki na poduszki powstały dwie- ta druga odrobinkę mniej "okienkowa" ;)
 


I zamieszkały u Tosi na skrzyni-siedzisku.
Teraz można się wygodnie oprzeć!!!
 


Ale materiał właściwie kupiony był z przeznaczeniem na... sufit!!!
Ot, taka drobna modyfikacja łóżka:
 


A łóżko to spełnienie marzenia Młodego- od dawna chciał mieć piętrowe łóżko.
Choć w zasadzie takie rozwiązanie  jest zupełnie niepotrzebne-  nasze dzieci mają ten luksus, że posiadają własne pokoje... no ale jak nie spełnić marzenia dziecka?

Tak więc, po remoncie w pokoju Kostka  stanął taki zestaw.
Stanął i straszył... okropnie denerwował mnie widok materaca i prześcieradła od spodu łóżka.
Stąd pomysł na sufit.
Prosta rzecz- powinni w Ikea sprzedawać coś takiego w zestawie z łóżkami piętrowymi :))))
 


Na suficie też okienek jest co nie miara, ale na wyzwanie z Motywem "OKNO"
zgłaszam moje poduszeczki.
 
 
Pozdrawiam :)

wtorek, 3 września 2013

Wymianka lawendowa

Po raz kolejny zapisałam się na wymiankę organizowaną przez Anię.
Tym razem temat wymianki dotyczył lawendy, a dodatkową atrakcją było to, że w parach próbowałyśmy spełniać swoje maleńkie marzenia...
Moją wymiankową parą była AgnesKa.
Te liczne zdjęcia pokazują jak hojnie zostałam przez nią obdarowana:



Dostałam całe mnóstwo lawendowych upominków...
 


cudowną kartkę i tag,
 


woreczki z koronką- jeden z nich z pięknie wymalowanym lawendowym motywem!
 


kolczyki,
 


taką uroczą girlandę
 


i pachnące mydełka
 


przydasie i słodkości (które nie doczekały do sesji fotograficznej)!
To wszystko były cudowne niespodzianki... ale największą było to:
 


deseczka- tabliczka, z pięknym dekorem i lawendowymi refleksami.
Śliczna prawda?
Jeszcze raz z całego serca:


A oto co ja przygotowałam dla Agnieszki:


By cała paczuszka pachniała lawendą uszyłam lawendowe zawieszki.

 
W paczuszce nie mogło oczywiście zabraknąć makramy... uplotłam taki fioletowy zestaw:

 
A to główny punkt... czyli to maleńkie marzenie, o którego spełnienie poprosiła mnie Agnieszka


Spersonalizowany wieszak.
Nie chciałam go ozdabiać lawendowym motywem, jakoś mi do tego wieszaka nie pasował.
Postawiłam na kolor... stąd fioletowe przecierki i motyw fiołków i bratków.
Napis to odbitki stempelków, z jednej strony wieszaka dodatkowo podrasowane przeźroczystą konturówką.
No i ten druciany haczyk... taki był paskudny... omotałam go sznurkiem, a na końcu przykleiłam drewniany koralik.
Od razu lepiej :)

 
Do upominków dołączył jeszcze taki notesik:

 
zrobiony w ramach ścinko-zabawy u Joli
 
 
mocno ścinkowy, mocno przeszywany, tuszowany, stemplowany i szarpany...
 
 
"Ścinkowa" była także ta karteczka:

 
na której króluje kwiatek wykonany według tego kursu.
Do tego trochę embossingu na ciepło i piankowe(???) narożniki, które dostałam od Joli.
 
 
W paczuszce były jeszcze słodkości i przydasie ale tradycyjnie już nie załapały się do zdjęcia :)
 
Myślę, że z ręką na sercu można powiedzieć, że udała nam się ta wymianka!!!
Dziękuję Ani za wspaniały pomysł i świetną organizację, a Agnieszce za  śliczne prezenty.
 
A kto dotrwał do tego miejsca, temu gratuluję :))))
 
Pozdrawiam!