Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kwiaty. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kwiaty. Pokaż wszystkie posty

piątek, 20 lutego 2015

Posadziłam sobie...

kwiatka :)



W filiżance!


Nie jest to zwykły kwiat, a i filiżanka nie taka zwyczajna...


Tego wiosennego żonkila uplotłam z sizalowego sznurka.
Jakiś czas temu kupiłam sobie książkę autorstwa mistrzyni makramy w Polce pani Jolanty Surmy
"Makrama. Kwiaty sznurkiem wyplatane"


I wciąż brakowało mi czasu by  spróbować.
W końcu się zmobilizowałam...


A wszystko zaczęło się od tego wyzwania u Modrak:


Wymyśliłam sobie, że ten motyw wykorzystam jako dekorację kuchenną.
Zrobiłam więc mega filiżankę z "papier mache" na bazie z miski- bulionówki i pomalowałam na piękny błękitny kolor.


Do takiej kolorystyki najlepiej pasował mi żółty kwiatek... a jak żółty i wiosenny, to musiał być żonkil !
Sznurek sizalowy barwiłam tuszem kreślarskim, bo niestety bardziej profesjonalnych barwników akurat w domu nie miałam. 
Ale tusz też się sprawdził :)


Muszę przyznać, że żonkil w filiżance nawet ciekawie wygląda :)
Choć kwiat nie udał mi się tak idealnie jak te, które wyplata pani Jola.
Ale co tam, wszak to był mój pierwszy raz!


Myślę, że będą kolejne bo tyle fajnych kwiatów w tej książce... marzy mi się słonecznik, choć to już "wyższa szkoła jazdy".

Na razie moje oczy cieszy żonkil, który co prawda nie pachnie, ale też szybko nie zwiędnie :)

( choć zawsze można sprawić, że liście mu "oklapną", łodyga i liście są plecione na drutach, więc kwiat można sobie dowolnie kształtować)


A teraz ... spaaać!!!
Pozdrawiam :)


niedziela, 15 lutego 2015

Powalentynkowo

W naszym domu już od ośmiu lat świętujemy dzień 14 lutego w sposób szczególny:


urodzinami naszego Kostka!


Urodziny zobowiązują, mama musiała się trochę wykazać... zrobiłam więc mini bukiecik, taki słodki z ulubionych lizaczków.
A i tortu nie mogło zabraknąć!
W tym roku czekoladowy z waflem w środku i obowiązkowo, jak to w Walentynki, z serduchem z bitej śmietany!
Chyba był smaczny, bo zjedzony do ostatniego kawałeczka ;)



Oprócz tego w tym roku Walentynki świętowałam "twórczo".
A wszystko dzięki zorganizowanej przez Viol zabawie 

Najpierw pochwalę się, jakie śliczności dostałam od Kasi


Uroczą kartkę z wielkim , błyszczącym sercem!


I cudowną koralikową bransoletkę z serduszkiem.


Serdecznie dziękuję :)

Ja miałam przyjemność przygotowywać walentynkowe drobiazgi dla  Oli


Zrobiłam więc romantyczna kartkę z papierów "Tylko mnie kochaj" z LemonCraftu



Z serduchem z masy papierowej i skrzydełkami ze Scrapińca... wszak miłość uskrzydla :)


No i nie mogłam nie dorzucić czegoś ze sznurka!


Uplotłam breloczek w kształcie serca


Przyznam, że to był taki eksperyment, mile się zaskoczyłam, że w ogóle mi się udało uzyskać takie kształtne serduszko!

 I jeszcze bardzo prostą, regulowana bransoletkę z satynowego sznurka z dodatkiem porcelanowych koralików

 Ot, taki czerwono, czarny zestaw:

Świetna to była zabawa i wspaniały, urodzinowo-walentynkowy dzień!

Pozdrawiam :)

środa, 17 kwietnia 2013

Filcowa metamorfoza

I mnie zachciało się spróbować filcowania... oto efekty:



W ręce mi wpadł stary kapelusz mojego Męża, taki jeszcze z kawalerskich czasów :)
O dziwo Mężowi jest już za mały, ale przecież szkoda wyrzucić... mi się podoba!
Do niedawna nosiłam go przepasany wstążką, albo przypinałam do niego filcową broszkę, różne były kombinacje.
Problem w tym, że zawsze tworzyłam kapeluszowe "ubranko" na ostatnia minutę, przed wyjściem!
Teraz kapelusz ma ozdobnik na stałe :)



Wyszło tak.
Nie najgorzej chyba?

Spodobało mi się dłubanie igiełką, pora pomyśleć o lepszym gatunkowo filcu...



A tak  wygląda na mojej głowie:



Kapelusz filcowałam gdy jeszcze zimno było, w nadziei, że gdy go skończę, na dworze zrobi się ciepło- tak na przekór!
Jak widać udało się!



Kapelusz poczeka spokojnie do jesieni, aż będzie okazja się w nim zaprezentować
Choć moja córka  patrząc na niego ze zgrozą, zapytała: "gdzie ja zamierzam w nim chodzić?"
...ale co się będę przejmować, według niej i tak ubieram się "obciachowo" :)

A teraz uciekam, bo tradycyjnie już czekają na mnie papierki.

Pozdrawiam :)

czwartek, 29 marca 2012

To było wyzwanie!!!

Dawno, dawno temu, (a będzie to już 10 lat) jadąc na wesele w "dalekie strony", a było to upalnym latem, wpadłam na pomysł zrobienia bukietu z drewnianych kwiatków. Pomysł okazał się strzałem w "10", bo bukiet "świeży" dotarł na miejsce, a nawet po latach, troskliwie odkurzany przez ówczesną Pannę Młodą, jest pamiątką tego dnia i zdobi mieszkanie.
W tym roku wspomniana Para wybiera się na wesele i zostałam poproszona o zrobienie drewnianego bukietu. Wkrótce to zamówienie rozrosło się o jeszcze jeden bukiet, bardzo "specjalistyczny" bo komunijny.
Bukiety już dotarły do zamawiającej i zyskały aprobatę, mogę więc je pokazać:



Bukiet komunijny, zgodnie z wytycznymi, cały w bieli.  Miałam duży problem ze znalezieniem białych kwiatków. W końcu zdecydowałam się na margerytki. I myślę, że te żółte środeczki fajnie ożywiają bukiet :)



Kompozycja ułożona jest w sizalowym rożku, czego oczywiście na zdjęciach nie widać- w ogóle nijak nie umiałam zrobić bukietom porządnych zdjęć!


Dla podkreślenia, że to bukiet na uroczystość Pierwszej Komunii Świętej do kwiatków wetknęłam papierowego "lizaka" ze stosownym stemplem z tyłu i przodu:



A z przodu kompozycji, duża ,kokarda z szyfonowej wstążki.



Weselny bukiet róż, jest zdecydowanie bardziej kolorowy, utrzymany w tonacji żółto- czerwonej z małymi elementami bieli. 
Żółte róże  i margerytki ułożyłam w  rożku sizalowym w kolorze czerwonym, dodatkowo otoczony żółtą kryzą, przeplataną pasmami czerwonego sizalu.




Dla rozświetlenia bukietu kwiatki otacza mgiełka z białego sizalu.



No i obowiązkowo, kokarda z szerokiej szyfonowej wstążki!


Muszę przyznać, że było to nie lada wyzwanie dla mnie. Dawno tego nie robiłam :))))
Miałam też trochę trudności ze znalezieniem drewnianych kwiatków. Dziesięć lat temu kupowałam je po prostu w kwiaciarni. Tym razem nie udało mi się ich znaleźć nawet w Cepelii. Na szczęście w sieci można wyszperać nie jedno... wyszperałam więc i kwiatki :)
Ciekawa jestem Waszych opinii na temat drewnianych bukietów???

A co u nas? Kwarantanna trwa! Młoda powoli wychodzi z zapalenia oskrzeli, za to infekcja Młodego przerodziła się w zapalenie oskrzeli, nie pomogło nawet to, że w poniedziałek obojgu Lekarka przepisała te same leki...  dziś po wizycie kontrolnej w przypadku  Kostka skończyło się na antybiotykoterapii :(

Pozdrawiam

sobota, 24 września 2011

Powitaliśmy jesień!

Piękną, ciepłą, słoneczną...
I oby taka była jak najdłużej!!!
W domu też pojawiły się jesienne akcenty.
Wczoraj uplotłam wianek na drzwi:

 

Z tego co pod ręką:

 

Bazą jest kółko z witek wierzbowych, które obstroiłam jarzębiną, owocami dzikiej róży, gałązkami wrzosów i różnymi leśnymi skarbami, które przytargaliśmy z naszej niedawnej wyprawy do lasu.

 

A dziś, staraliśmy się dobrze wykorzystać ten wspaniały cieplutki dzień.
Ja biegałam z aparatem po ogrodzie...

 

i takiego jegomościa znalazłam, niezły okaz :)
Obfociłam chyba wszystko, co jeszcze w nim kwitnie:

 

To moje ulubione jesienne kwiatki

 

i wrzosowe rabatki,
jeszcze kilka kwitnących :)

 

A dzieciaki razem z tatą postawiły na sport!

 

Dla każdego coś miłego: Tosia ćwiczyła jazdę na rolkach,

 

a Kostek doskonalił jazdę na rowerze bez bocznych kółek :)

 

Uwielbiam takie dni...
Gdybyż cała jesień była tak wspaniała!
A jakie będzie jutro???

Pięknej niedzieli Wam życzę :)

wtorek, 2 czerwca 2009

Po trzykroć NARESZCZIE !

Po pierwsze, nareszcie jest już po...
...weselu
i mam chwilkę na odsapnięcie, bo ostatnie tygodnie spędziłam bardzo pracowicie, przygotowując się do Ślubu Marceliny i Łukasza.
A było co robić. Tym razem, nieco odeszłam od mojej makramy (ale tylko na chwilę) i poeksperymentowałam trochę z techniką decoupage, tworząc pudełeczko ślubne. Jak widać na załączonym obrazku, poszalałam sobie z: farbą i lakierem akrylowym, srewetką, kalką, drucikami, koralikami, filcem, wstążeczkami itp.
I tak powstało to cudo.



A tak wygląda w środku. Dużo serduszkowych motywów: z papieru, sznurka i koralików...
no i to co najważniejsze... grosik na szczęście, ze specjalną kieszonką na trochę więciej grosza, bo wiadomo, że Młodym to się przyda!








No i nie mogło zabraknąć kwiatków.A że moją specjalnością są bukiety drewniane, to i tym razem nie było inaczej. Bukiet, choć z drewnianych tulipanków, pięknie pachniał, bo dodatkowo ozdobiłam go barwioną na czerwono pigwą. Do tego trochę perełek, piękna wstążka, krepina ...i gotowe.

Po drugie, udało mi się zdążyć na czas z moją weselną biżuterią. Bo suknia wydekoltowana, więc trzeba się było jakoś ozdobić. A że królują ostatnio brązy, przynajmniej tak zauważyłam, robiąc przegląd weselnych kreacji, to i ja miałam sukienkę w tym kolorze. Dlatego dodatki zrobiłam w odcieniu beżu ( choć to zdjęcie tego nie oddaje). No i nie mogło zabraknąć moich ulubionych , turkusowych kamieni...
I po trzecie, NARESZCIE, dostałam przesyłkę z "Onyksa" z zamówionymi materiałami, do dalszej pracy twórczej. A czas mnie goni, bo terminy napiętę, a nie mogę nawalić. Więc znów prasowanie pójdzie w odstawkę, a moja rodzinka będzie biegać tylko w tym co się nie gniecie.
Ale co tam, co się odwlecze to nie uciecze.
A może by tak mąż poprasował? (Dobrze,że rzadko tu zagląda)