środa, 11 sierpnia 2010

Na bis...

choć w innej formie, "pawie oczko" do kompletu z tymi kolczykami

 


A okazją do zrobienia takiej bransoletki była wymianka, którą zaproponowała Ania

 


Właściwie przedmiotem wymianki nie była bransoletka...

 


a maleńki serduszkowy breloczek do komórki.
Ale jak wymienić takie małe "psińco" ...



na tak cudne kolczyki???



Dołączyłam więc do zamówienia breloczek do kluczy i uplotłam bransoletkę "pawie oczko", do kompletu z kolczykami, które kiedyś Ania dostała ode mnie w ramach zabawy Art Exchange

 


I dobrze zrobiłam...bo Ania oprócz ślicznych filcoków podarowała mi takie fajniutkie szydełkowe kwiatuszki:



Śliczności dostałam...prawda?



Jeszcze raz dziękuję Ci Aniu za tę wymiankę i takie super kolczyki :)

A Wam drodzy moi Goście za Wasze odwiedziny dziękuję z całego serca i za każde słowo pochwały, które daje mi dużo satysfakcji i ogromny zastrzyk energii do dalszej pracy.
Pozdrawiam Was cieplutko :)

poniedziałek, 9 sierpnia 2010

Mój pierwszy raz !!!

Przemogłam się...i postanowiłam spróbować :)
Oto moja pierwsza praca z wykorzystaniem preparatu do spękań- wszystkie Mistrzynie decoupagu o wyrozumiałość proszę...

 


A to w pełnej okazałości debiutancki chustecznik, z "popękanym wierzchem" i motylowymi motywami.

 


Biało- turkusowy.

Muszę przyznać, że dawniej nie byłam fanką krakierlacku, przede wszystkim ze względu na jego zawrotną cenę...ale bardzo mi się podobają prace wykonane tą techniką.

 


Cóż, wiele się muszę jeszcze nauczyć...

 


...jak nakładać kolejne warstwy preparatu, żeby otrzymać optymalny efekt???
I kiedy jest TEN właściwy moment na drugi krok???
Niby obłożyłam się fachową literaturą ale...no właśnie teoria, teorią, a w praktyce wyszło, jak wyszło:)

Mam nadzieję, że nie najgorzej...mnie się troszkę, no odrobinkę, podoba.
A Wy co o nim sądzicie, tylko szczerze :)
Każda życzliwa krytyka, a może i jakaś Wasza wskazówka będzie dla mnie bardzo cenna.

Pozdrawiam serdecznie

piątek, 6 sierpnia 2010

Nie samą...

makramą żyje człowiek :)

Wzięło mnie ostatnio na robienie broszek.
Jednak tym razem nie zrobiłam ich ze sznurka...postanowiłam troszkę odpocząć od makramy...

 


Dzisiaj króluje biel i czerń... i kwiatek uformowany z organzy i satyny,

 


z maleńką perełką w środku.

 


I jeszcze jedna broszka z domieszką turkusu i fioletu,

 


z wianuszkiem malutkich czarnych koralików :)

Potem miałam ochotę na kolczyki...inne, niż dotychczas przeze mnie robione.
Takie absolutnie bez sznurków i węzełków.



Duża kulka z szafirowego szkła weneckiego i mniejsza kuleczka fioletowego kwarcu.
A ponieważ nie miałam żadnych srebrnych przekładek, kulki dystansują maleńkie tekstylne różyczki :)

Pozdrawiam Was wakacyjnie i za odwiedzinki dziękuję serdecznie. To bardzo miło,że tu zaglądacie :)
A wszystkim pozostawiającym ślad swojej obecności z całego serca dziękuję :)

wtorek, 3 sierpnia 2010

Inwazja...

motyli!!!
A to za sprawą krzewu takiego...

(zdjęcie zaczerpnięte stąd)

Nasza Budleja Dawida rośnie sobie, niepozorna taka, w kąciku grządki, przy płocie...ale gdy zakwitnie, to widać wtedy tylko JĄ...i rój barwnych motyli, przyciąganych pięknym zapachem :)

Ponieważ na mojej grządce roi się od motyli, to i w Ma-kramiku nie mogło tego motywu zabraknąć...

 


Przedstawiam więc motylkowe broszki:

 


-pierwszy motyl, niepozorny troszkę, żółto-błękitny, dosyć nieśmiało do zdjęcia pozuje

 


- drugi, pyszniąc się barwami, z dumą prezentuje swe wdzięki

 


- trzeci, najśmielszy, w barwach fioletu, przed aparatem skrzydła swe w całej okazałości rozwija



Motyle, jak to motyle, kolorowe i ulotne...
Cieszą oczy na chwilę i nie pozwalaja się złapać...



Ale te nie uciekną...i pozwolą zatrzymać kolory lata nawet w długie, zimowe dni :)

Moje motylkowe broszki zgłaszam do Twórczego Pokoju
na


Coś się ostatnio mocno wyzwaniowo zrobiło w Ma-kramiku...ale co ja na to poradzę, że takie ciekawe, letnie tematy, co rusz posuwają mi nowe pomysły :)
Mam nadzieję, że Was to nie nudzi.

Pozdrawiam serdecznie.