niedziela, 3 listopada 2013

Dawno nie robiłam...

"kopertówki"!
 I chyba wyszłam trochę z wprawy, o ile w ogóle można tak powiedzieć o czymś, co robiło się raptem kilka razy :)

Nie mniej jednak powstała, taka jesienna, osobista bardzo, dla moich Rodziców z okazji ich jubileuszu:



Ten rodzaj kartki ma to do siebie, że nie pozostawia zbyt wielkiego pola do popisu w kwestii ozdabiania.
Doskonale w tej roli sprawdził się digi-stempel autorstwa Jolagg i papierowe różyczki na drucikach kupione w sklepie papierniczym.
 


Brzegi kartki okleiłam taśmą washi kupioną w Artimeno.
 


Nie bez powodu zrobiłam akurat taki rodzaj kartki.
Bowiem jednocześnie ta ozdobna koperta była opakowaniem prezentu, który od nas dostali Rodzice.
W tej małej serduszkowej kopercie ukryte były bilety na koncert Ireny Santor w naszym nowym CKE...
 


taka mała podróż sentymentalna :)
 


Kartkę tę pokazuję z dużym opóźnieniem.
Uroczystość moim Rodziców odbyła się już jakiś czas temu, odbył się także i koncert, z którego Rodzice wrócili zadowoleni...
Cieszę się, że udał nam się ten prezent :)

Pozdrawiam

czwartek, 31 października 2013

Nie w moim stylu...

ale postanowiłam się przełamać i upleść makramę koralikową!!!

Koraliki Toho kupiłam już dosyć dawno ale służyły mi raczej jako ozdobniki, dodatki do kartek.
Jakoś nie pasowały mi do sznurkowej biżuterii...
Widzę jednak, że taki "bogaty" rodzaj makramy jest dosyć popularny, stąd taka pierwsza, nieudolna trochę, próba koralikowania:



Uplotłam taki turkusowo-fioletowy  komplecik :)
 


Asymetryczna bransoletka


z mnóstwem koralików Toho cube.
I metalowym kwiatkiem w centrum- ten kwiatek trochę mnie denerwuje, jakoś tak nie pasuje mi do całości...
 


Kolczyki też "skrzywione"
 :)
 


Zakończone jakby języczkiem...
 


Osobiście mam mieszane uczucia, co do tego kompletu.
Nie lubię nosić tak rzucającej się w oczy biżuterii, a te koraliki nieźle błyszczą :)
Ale może komuś się spodoba?
 


Z drugiej strony takie drobne koraliki dają duże możliwości, pozwalają popuścić wodze fantazji i tworzyć ciekawe wzory.
Przy dużych kamieniach nie zawsze to jest możliwe...
Więc kto wie, może jeszcze się skuszę na takie koralikowe eksperymenty.
Na razie mam zamówienie na normalną makramę, taką w moim stylu :)
I to mnie cieszy!

Pozdrawiam
 

wtorek, 29 października 2013

Część druga...

prezentu dla Pięćdziesięciolatka.
Będzie kolorowo, sportowo i z mnóstwem zdjęć!
Zapraszam na boisko... piłka w grze:

 


Tą drugą częścią prezentu tzw. "zamiast kwiatka" był albumik- baza ze Scrapińca.
A ponieważ mój Szwagier jest zapalonym piłkarzem tematyka mogła być tylko jedna...
futbolowa oczywiście!
 


Poszczególne karty pokazują kolejne etapy sportowej kariery Solenizanta.
 


Każda z nich opatrzona tagiem z opisem:
 


i piłkarską grafiką na odwrocie.
 


Jest więc etap młodzieżówki, aż po grę w "oldboyach".
 


Kilka okazji by pograć z Braćmi też się zdarzyło :)
 


A po zakończonej karierze piłkarskiej można zostać trenerem:
 


Ostanie strony pokazują jak duży wpływ miały zamiłowania Tatusia na moje Siostrzenice i Siostrzeńca.
 
 


Od najmłodszych lat oswojeni z piłką, wiele godzin spędzili na boisku...
 


I zostali kolejno: P. Prezes "LKS Dąb Dębieńsko", sędzią piłkarskim i ... piłkarką (?)
Sprawdza się przysłowie: "niedaleko spada jabłko od jabłoni"!
 


Z tyłu okładki kalendarz:
 


Album powstał z papierów marki "Tchibo", które dostałam kiedyś od Kasi  i galeriowego "Kapuśniaczka" 
Niestety nie wszystkie zdjęcia w albumie są dobrej jakości ale liczy się ich wartość sentymentalna :)
I tak najważniejsze jest to, że Solenizantowi taki prezencik się spodobał, a podobno nawet go wzruszył...
To mnie cieszy najbardziej :)

Pozdrawiam

 

sobota, 26 października 2013

Wybuchowo na "Abrahama"...

czyli urodzinowe dwa w jednym :)
Dla Szwagra na 50-te urodziny zrobiłam exploding boxa:



Z szarych papierów z kolekcji "Nim nastanie świt" z Galerii Papieru.
Z zewnątrz oszczędny w  zdobienia.
Tylko rameczka, którą dostałam od Joli, antyczny ćwiek i etykietka ze stempelkiem autorstwa Jolagg.
 


W środku oprócz życzeń, to co najważniejsze... czyli prezent właściwy :)
 


A na bocznych ściankach życzenia:
 


Pod klapką z "pięćdziesiątką" piosenka (wyszperana w sieci) napisana gwarą- przyznaję się bez bicia, że są w niej słowa, których nie rozumiem.
I digi stempelki od Jolagg i z Agaterii.
A w samym środku, po wyjęciu tuby z prezentem, filcowy słonecznik
 :)
 


To jednak nie jest moje ostatnie słowo w sprawie prezentów na tę uroczystość.
Szwagier dostał jeszcze coś specjalnego...
Ale o tym w następnym wpisie :)

Pozdrawiam