
Powiem Wam, że kiedy widzę Męża rozgrzebującego komputer to mi skóra cierpnie... i tym razem nie obyło się bez komplikacji i jeszcze nie wszystko jest tak jak powinno, ale łączność jest, więc korzystam, bo nie wiadomo na jak długo.
Mąż wciąż ma zapędy do grzebania i udoskonalania staruszka, strach się bać!!!

proste i skromne... ale było troszkę bigowania i dziurkowania brzegów :)
Na szczęście drukarka dała radę, a to już duży plus, bo lubi mieć swoje humorki...
Tymczasem zmykam robić czekoladownik, dla Tatusia na urodziny, muszę zdążyć na jutro!
Pozdrawiam :)