wtorek, 19 stycznia 2010

Bawię się...

kolorami!

Tymi z Piaskownicy!
Ten ciekawy zestaw kolorów zaowocował u mnie taką pracą...

 


a mimo, że wiodącymi kolorami miały być raczej brązy,

 


na mojej ramce bazą jest granatowy.

 


Brązowe wstawki, to nakrapiany papier (totalny recykling programu telewizyjnego, dodawanego do tygodnika Gość Niedzielny)...

 


drewniane koraliki i pasmanteryjne kwiatki...



no i jak na Ma-kramik przystało, nie mogło zabraknąć tu sznurka!



A rameczka, wraz z naszym rodzinnym zdjęciem będzie prezentem dla mojej kochanej Babci, z okazji zbliżającego się Dnia Babci.



Ramka, taka trochę w stylu retro, powinna fajnie wyglądać na babcinym białym byfyju (kredensie).

I muszę się Wam tak nieskromnie przyznać, że nawet jestem z niej zadowolona...no, podoba mi się!

Miłego oglądania :)

niedziela, 17 stycznia 2010

Nic nowego!

Od kilku dni szyję uparcie!
I jestem ciągle niezadowoloma z efektu :(
A im więcej szyję, tym bardziej chylę czoła, przed wszystkimi pasjonatkami, które tworzą piękne tildowate "stwory".
Ileż pracy jest z taką laką!
Moja bynajmniej tildowa nie będzie...niestety.
A ponieważ ciągle jest w fazie wykańczania, to jeszcze jej nie pokażę.

Dziś,ostanie, jak na razie, serduszkowe, coś...

 


fioletowe,

 


z pięknym, fioletowym howlitem,

 


do zawieszenia na szyję...

 
Posted by Picasa


Mam ostatnio chyba jakąś słabość do fioletu ;)

Dziś niedziela na sportowo, najpierw sanki, a wieczorem pojechałyśmy z Tosią na lodowisko!
Ależ sobie poszalałam na tafli!

I jeszcze słówko dla wszystkich moich Gości, dziękuję, że tu zaglądacie, że mnie wspieracie, za każdy ślad, jaki pozostawiacie ...DZIĘKUJĘ

środa, 13 stycznia 2010

Tak niezmiennie...

aż do znudzenia...
ten sam motyw, choć inne wcielenia...
Tym razem powróciłam do czerwieni



i wykrzesałam z niej, bardzo proste w swej formie, kolczyki (tym razem na sztyftach)



z dodatkiem wałeczków czarnej lawy wulkanicznej.

I jeszcze skromniutki wisiorek



z kuleczką obdydianu w środku...



Chyba przedawkowałam (serduszkowej makramy, oczywiście)...idę na odwyk, czyli zabieram się za szycie, bo Miluszkowe dzieciaki czekają, a ja jak zwykle w lesie.

Ale jeszcze muszę się pochwalić...
dostałam dzisiaj od Mrofki takie wyróżnienie




co bardzo mnie ucieszyło, natchnęło optymizmem i dodało odrobinę nadziei, że moje makramki, mają jakiś sens :)
Dziękuję bardzo!
także tym wszystkim, co tutaj goszczą :)
dla Was to wyróżnienie ode mnie przesyłam...wszystkie kreatywne, artystyczne dusze :)

poniedziałek, 11 stycznia 2010

Sercomania...

mną zawładnęła!

Tym razem jednak, w nieco odmiennej formie...

 


i w kolorze takim, niekoniecznie sercowym...

 


z baryłką fioletowego howlitu, o kształtach cudownie nieregularnych...

 


upleciona na stelażu, z mosiężnego drucika, w kolorze starego złota...

 
Posted by Picasa


taka broszka powstała.
Fioletowa cała.
Już nie napiszę, że na walentynkowy prezent się by nadawała...może by tak na Dzień Babci...w prezencie :)

Miłego oglądania:)