środa, 19 sierpnia 2009

Kiedy dzieci się bawią...

...mama próbuje wyplatać.
A ponieważ wspólna, zgodna, zabawa moich dzieciaczków nigdy nie trwa długo, to moje wyplatanki zwykle tworzą się na raty.
Często poodkładam, gdzieś sobie jakieś niedokończone „dzieła”, zabieram się za coś nowego, a po jakimś czasie przypominam sobie, że coś miałam jeszcze skończyć.
Tak było z tym naszyjnikiem...



A wszystko zaczęło się od tego, że zamówiłam sobie pasiaste kule ze szkła dmuchanego, z myślą o nowych kolczykach.
Moje rozczarowanie było wielkie, gdy okazało się, że niestety, układ paseczków, na kulach, jest diametralnie różny!
I z kolczyków nici!!!





Postanowiłam je więc wykorzystać inaczej.
I tak jeden stał się ozdobnikiem na wiązaniu firanki...
a z tym drugim uplotłam ten naszyjnik- „Pasiasty bączek i kropelki miodu”





A żeby sznurki nie były zbyt monotonne, to dodałam jeszcze do niego pastylki szkła weneckiego w ciepłym miodowym kolorze.



Teraz moje słodkie maluchy już smacznie śpią, a ja mam chwilkę na komputerowe zaległości, choć powinnam teraz robić coś zupełnie innego...

poniedziałek, 17 sierpnia 2009

Coś czarnego...

A dziś drugie „zamówienie weselne”, dla już nieco starszej siostrzenicy.
Za zadanie miałam wykonać kolczyki pasujące do...
...czerwonej?
...rudej?
...sukienki
A sukienka ta, jeszcze czarny pasek ma!
Więc:



Powstały kolczyki uplecione z czarnego sznurka...
z...
baryłką szkła weneckiego w czerwono-rudym kolorze.



Kolczyki są duże, długie i na pewno nie mogą być NIE- zauważone.



Kochane siostrzenice me, obydwie... jeśli chcecie kolczyki te, to sobie po nie przyjedźcie ;-)

I na tym koniec!

Ja już pewnie sobie nic nowego nie zdążę upleść na tę okazję, bo już dziś poniedziałek, do piątku niedaleko, a mój prezent ślubny... jak na razie tylko w mojej głowie.

niedziela, 16 sierpnia 2009

Kwiatuszki dla dziewuszki...

Tym razem powrót do makramy.
Zbliża się kolejne wesele w naszej rodzinie i w związku z tym, dostałam dwa zamówienia na dodatki do weselnych kreacji...
Pierwsze dość nietypowe dla mnie- kolczyki dla ośmiolatki:

A ponieważ ja mam dość staroświeckie podejście do życia i uważam, że pannica w takim wieku, to jeszcze „dziecko”, to trudno było mi sprostać wymaganiom siostrzenicy, było nie było pretendującej już do roli nastolatki.
Czy mi się udało?
Nie wiem...



Ale uplotłam takie oto błękitne kolczyki, nie za duże, nie za małe- do noszenia doskonałe ;-)
Ozdobiłam je, własnoręcznie zrobionymi z gliny samoutwardzalnej, kwiatuszkami, które pomalowałam farbami akrylowymi i polakierowałam.



Mam nadzieję, że mimo wszystko, kolczyki się spodobają...

sobota, 15 sierpnia 2009

Kwiatki okienne...

Minionej wiosny postanowiłam zrobić sobie ozdoby okienne...
wycięłam więc z kartonowych pudeł wzory kwiatków i owinęłam ściśle paskami kolorowej bibuły.
Tak powstały okienne kwiatki w soczystych wiosennych kolorach: żółte, pomarańczowe i zielone...



Niestety po kilkunastu tygodniach wiszenia w oknie i narażeniu na długotrwałe działanie promyczków słońca, kwiatki przestały być, tak cudownie kolorowe.

Postanowiłam więc odrobinkę je odświeżyć...
W pierwszym etapie pomalowałam je farbą akrylową, a po wyschnięciu, oplotłam rafią w kolorze naturalnym.

Część kwiatków, tę bardziej pastelową, ozdobiłam, przywiezionymi z zeszłorocznych wakacji, muszelkami...







Na pozostałe nakleiłam pachnące „suszki”...







Tak odnowione, powędrowały, na świeżutko umyte okna, bo wreszcie się zmobilizowałam i znalazłam czas na domowe porządki...





Pozdrawiam świątecznie :)