środa, 15 maja 2013

Komunijne "ostatki"


bo to chyba ostatnie w tym roku, moje prace, związane z uroczystością Pierwszej Komunii Świętej.
Kartka dla dziewczynki:



"pożeniłam" papiery z UHK Gallery i Lemonade.



Kielich i hostia ze Scrapińca ... poszalałam z nagrzewnicą !
Kielich ma złoty embossing, hostię pomalowałam białą akrylówką i pokryłam pudrem holograficznym.



A tę "serwetkę" pod kielichem wyczarowałam sobie dziurkaczem narożnym według wytycznych tego kursu... szkoda, że mam tylko dwa takie duże, narożne dziurkacze, bo to naprawdę fajne!



Napis zamknęłam w tekturowej  ramce, również ze Scrapińca.
I w tym przypadku użyłam białej farby i pudru  holograficznego.
Do tego kilka białych, delikatnych kwiatków i karteczka gotowa!



Uszyłam też komunijnego anioła:



Wreszcie mogłam wypróbować moją nową maszynę na "prawdziwym" materiale, bo dotąd tylko papier szyłam :)



A anioł, jak na komunijnego przystało, cały w bieli. Sukienkę ma  uszytą z pokrytej haftem bawełny, ozdobioną koronką.
Buty i włosy zrobiłam z wełny do filcowania.




Jest i wianek z cekinowych kwiatków.
I różaniec w dłoniach...

rozmodlony Anioł  Stróż...



A w domu kwarantanna trwa... ospa opuściła Kostka, wysypała się na Tosi i to w ilości przeogromnej!!!
Trwa walka z czasem...
21 maja egzamin trzecioklasisty!
 1 czerwca wyjazd na zieloną szkołę!
Wesoło nie jest, smarujemy i czekamy... tylko jak wytrzymać to marudzenie?


Pozdrawiam :)






sobota, 11 maja 2013

Nietypowe opakowanie...

na "grzybowy" słój!
Bo przecież trzeba było jakoś prezent zapakować, a pech chciał, że nie udało się go upchnąć w żadnej gotowej torebce.
Wyszperałam na strychu kartonowe pudełko, a tu kolejne schody...wszystkie papiery do pakowania prezentów z jakimiś takimi "dzieciowymi" motywami.
Musiałam sobie poradzić inaczej.
No to sobie poradziłam tak:



Okleiłam pudełko kawałkami starej mapy samochodowej i skrawkami gazety, następnie pomazałam całe pudełko brązowym tuszem, żeby bardziej "starociowo" wyglądało.
Brązową patyną zrobiłam "kleksy" za pomocą gąbki ( to te koła) i fakturowanej pianki (siateczkowe mazy).
Krawędzie pudła wzmocniłam taśmą papierową.
A do ozdobienia pudełka w ten sposób, zainspirowało mnie
  wyzwanie tematyczne- Mapa w Diabelskim Młynie




A jak się już zaczęłam bawić w wydzieranie kawałków mapy, to do kompletu zrobiłam jeszcze taki dwustronny tag, z przesłaniem:



Tag bardzo ściśle związany z Solenizantem...



Z jednej strony Śląsk i okolice, w których obecnie mieszka i pracuje. Stąd te domki, spracowana dłoń i ptak  [to miał być gołąb nad gołębnikiem :)]
Wszystkie te elementy potuszowane i potraktowane preparatem do spękań



Z drugiej strony Zamojszczyzna. Miejsca z lat dzieciństwa, młodości, rodzinne strony...
gdzie wraca, by wypocząć, celebrować chwile :)



Napisy wycięte z papieru " My dear Watson" z UHK Gallery



Taki nietypowy komplet :)



Pozdrawiam  :)

wtorek, 7 maja 2013

"Majowe" grzyby???

GRZYBY
Rosną już???
Przyznam się bez bicia, że nie mam na temat grzybów zielonego pojęcia.
Nie znam, nie zbieram, śmiem nawet twierdzić, że idąc przez las potrafię się przez grzyba "przewrócić", a i tak go nie znajdę...
Ale mam w rodzinie osobę, która jesienią, każdy wypad do lasu zamienia w grzybobranie!
I potrafi o tym z pasją opowiadać!
Pisałam niedawno, że szukam pomysłu na urodzinowy prezent dla Szwagra... robiąc prezenty, lubię nawiązywać do zainteresowań, pasji lub upodobań obdarowywanych... postanowiłam więc nawiązać do tej grzybiarskiej pasji Szwagra i tak powstało to:



słoik na przechowywanie suszonych grzybów :)



Szklany, dosyć duży pojemnik (kupiony w IKEA) pokryłam papierem ryżowym w kolorze kremowym,  grzyby są wycięte z serwetki.



Nie mam pojęcia co to za grzyby... niby uczyłam się w liceum łaciny, ale nazw grzybów z pewnością nie!



Bardzo się starałam, by przyklejając łacińskie słowa, nie pomylić napisów... polskich nazw, mogę się tylko domyślać;



Mam nadzieję, że wszystkie są jadalne :)



Nakrętkę, która była z szarego plastiku, też obkleiłam papierem ryżowym, a następnie pokryłam dosyć grubą warstwą brązowej patyny, gdy wyschła, zrobiłam lekkie przetarcia.

Zabierając się za zdobienie tego słoiczka, o - trzeba to przyznać, dosyć nietypowych kształtach, miałam obawy, czy uda mi się przykleić motywy na tych nierównościach.
Na szczęście nie było z tym większych problemów... za to lakierowanie tych  "obłości" do przyjemnych nie należało!



Słoiczek ozdobiłam sznurkiem sizalowym z nanizanymi drewnianymi koralikami, a nawet pokusiłam się o zrobienie filcowej zawieszki.
Ot, taki filcowy grzybek- powstał  dzięki  foremce do wykrawania pierniczków :)



Myślę, że do takiego słoika  zmieści się sporo suszonych grzybków !

Ale na grzybobranie chyba trzeba jednak trochę poczekać...
:)

Pozdrawiam

piątek, 3 maja 2013

A wewnątrz pudełeczka...

o którym wspominałam w poprzednim poście, ukryłam makramowe biżutki:



bransoletka,



upleciona tym razem ze sznurka satynowego.
Właściwie pierwszy raz plotłam biżuterię z tego sznurka (mam mieszane uczucia).
 Jest on dosyć gruby (2mm) ale jednocześnie przyjemnie gładki i lśniący.
Co wizualnie jest plusem, roboczo minusem, gdyż jest niesamowicie śliski i węzły mają tendencję do rozwiązywania się.
Trudno dobrać do niego koraliki, bo zdecydowana większość ma zbyt małe otworki.
Mimo to postanowiłam się z nim zmierzyć!
Udało mi się wyszperać takie "dyskotekowe" kuleczki, choć i w tym przypadku nie obyło się bez rozwiercania dziurek i uplotłam...



też kolczyki do kompletu:



I tu pojawił się kolejny problem... o ile końcówki bransoletki, po prostu wpięłam w końcówki do mocowania tasiemek, to w przypadku kolczyków, końcowe węzełki musiałam potraktować klejem, by zabezpieczyć je przed rozwiązaniem.




Niestety klej przebarwił sznurek... nie wyglądało to ładnie!
Pomalowałam więc końcówki patyną w kolorze starego złota, tym samym tworząc zakończenie, podobne w swej kolorystyce do bigli i końcówek bransoletki.
Sama zaskoczyłam się tym efektem, nawet fajnie to wygląda!
:)



Na koniec wspólne zdjęcie :)



Komplecik był prezentem urodzinowym dla największej Fanki moich makramek i na szczęście się spodobał!

A jak Wam mija majówka?
U nas, majówka z ospą!!!
Młodego wysypało, więc mamy  przymusową kwarantannę w domu.
Ciekawe, czy Młodą dopadnie... jeśli tak, oby jak najszybciej, 1 czerwca wyjeżdża na "Zieloną szkołę"

Pozdrawiam :)