wtorek, 15 listopada 2011

Akcent zimowy???

W tym roku zachciało mi się odmiany...
by nie ograniczać swej wyobraźni jedynie do oplatania drucikowych stelaży, postanowiłam trochę pogłówkować i powstały takie ni to gwiazdki, ni to śnieżynki:


Na razie tylko kilka, tak na próbę...


w miarę powstawania kolejnych widać jak wzór się "wzbogaca" i urozmaica :)


Uplecione z białego sznurka, ozdobione drewnianymi koralikami:


Do tej pory powstały w trzech wersjach kolorystycznych: zielonej, fioletowej i czerwonej. Czy powstanie więcej... czas pokaże!
A to ostatnio u mnie "towar" deficytowy.
Teraz też, post na szybko, do Was zerknę i zmykam.
Buziaki dla was zostawiam :)

czwartek, 10 listopada 2011

Cała "sterta" w bieli...

"anieli":


Dziś Wam serwuję kolejną "powtórkę z rozrywki". Choć nie powiem, każdy sezon przynosi drobne zmiany i modyfikacje...


W tym roku stelaże z drutu są lutowane- tu głęboki ukłon dla mojego Taty za cierpliwe łączenie moich drucików- dzięki temu miejsce łączenia nie jest tak bardzo widoczne pod sznurkiem :)


A anioły, nieprzewidywalne "stworzenia" niby wszystkie robione w ten sam sposób, a każdy inny... różnie im się układają włosy, skrzydła i fałdy na szatkach :)
A i wzrost u każdego różny!

Żadnej standaryzacji!

A może w tym cały ich urok :)

Dziękuję za tak liczne komentarze pod serduszkowym postem, to bardzo miłe czytać, że się podobają. Aż mi się bardziej chce kolejne ozdóbki wiązać :)
Buziaki dla Was :)

poniedziałek, 7 listopada 2011

Inwazja serc :)

Mój pierwszy w tym roku post "świąteczny".
Ozdoby dłubię już od jakiegoś czasu. Na pierwszy "ogień" idą serduszka:


te maleńkie- wysokość 5,5 cm


nieco większe- 7 cm


i te całkiem duże- 11 cm


Wzór w zasadzie niezmienny, więc dla stałych bywalców, nic nowego!


Na razie wszystkie powstały w różnych odcieniach koloru czerwonego.


A tu trzy rozmiary razem, tak dla porównania.

Kolejna odsłona już wkrótce...
Tyle na dziś.
Mam nadzieję, że wieczorkiem uda mi się do Was zajrzeć :)
Pozdrawiam!

środa, 2 listopada 2011

Makrama bywa...

zaraźliwa :)

A tak na poważnie, to miałam niedawno przyjemność poznać pewną sympatyczną, młodą Osóbkę- moją imienniczkę, która miała ochotę nauczyć się makramy.
Napisała do mnie maila z pytaniem o ewentualne "lekcje".
Bardzo mnie to ucieszyło, bo rzadko spotykam się z zainteresowaniem tą techniką.
Jednak p. Monika miała ochotę poznać podstawowe węzły i październikową porą pojawiła się w mojej "pracowni" :)

 

Na pierwszej lekcji uczyłyśmy się dwóch podstawowych węzłów: prostego i spiralnego... i udało nam się upleść bransoletkę:

 

Tę na zdjęciu zrobiłam ja, pracy Moniki niestety nie sfotografowałam, ale zapewniam Was, że była równie udana :)

 

Na drugiej lekcji, powstał mega fantazyjny brelok,taki trochę, bez ładu, bez składu, gdyż ćwiczyłyśmy jednocześnie kilka węzłów i wzorów:

 

Najważniejszy w makramie, moim zdaniem, węzeł żeberkowy, często zwany rypsowym i różne jego sposoby wiązania... węzeł figowy i wzór okrągły, który stanowi kombinacja węzłów prostych.

 

A sesję zdjęciową robiłam dopiero dziś... na podwórku, w towarzystwie jesiennych liści :)

 

Mam nadzieję, że p. Monika połknęła bakcyla i już niedługo sama pochwali się swoimi makramowymi dziełami.
To były dla mnie wspaniałe spotkania... bardzo dziękuję Moniko za ten czas i życzę "poplątania sznurków" :)

Buziaki dla Was!