nie mów nigdy!!!
Często powtarzam sobie, że nie będę się bawiła papierami... a jednak, czasami pochłania mnie "papierowy, zaczarowany świat".
Tym razem powstał mini albumik na zdjęcia.
A właściwie tylko okładka albumiku, bo środek stanowią gotowe kieszonki, ze starego, rozpadającego się albumu.
Bazą okładki jest kraciasta tapeta, o miłej aksamitnej w dotyku fakturze.
Z tyłu poszalałam ze stempelkami... żeby odbitki były bardziej wypukłe, użyłam zielonej akrylówki, a wyschnięte odbitki potraktowałam bezbarwnym lakierem do paznokci - taki niby embossing (hi,hi).
Ponieważ album zawiera zdjęcia dzieciaków naszych, to przód jest szalenie kolorowy...obrazek z AMUN-u w żółtej ramce, popaćkanej farbkami, jakieś kwiatki, motylki, do tego "wypukłe" napisy, trochę sznurka woskowanego i kawałek filmu do aparatu
...a i jeszcze nity, które wstążki wiążące przytwierdzają :)
Dla wytrawnych "scraperek" taki album, to nic specjalnego, ale ja jestem z niego bardzo zadowolona.
Jak to jest, że ten papier tak wciąga???
Pozdrawiam serdecznie i za obecność Waszą dziękuję :)
Buźka!
Scrapbooking i makrama, dwa słowa klucze określające kramik pełen moich pasji i zainteresowań
poniedziałek, 11 października 2010
piątek, 8 października 2010
Raz jeszcze...
wymiankowo :)
Tym razem umówiłam się na prywatną wymiankę z Demonką.
I tak cudowny, jesienny koszyk od Niej dostałam...
z tak słodziutkim "Gratisem" :)
Koszyk jest fantastyczny!!!
Wykonany z wikliny papierowej w cudownych jesiennych kolorach...już zamieszkały w nim moje sznureczki :)
A szydełkowy Misiaczek z uroczą swą minką oczarował moje dzieciaki.
Bardzo dziękuję Ci Olu za tak sympatyczna wymiankę!!!
Mój wymiankowy prezent dla Oli w pełnej okazałości można zobaczyć tutaj
Bardzo się cieszę, że Oli spodobała się moja makramowa biżuteria.
Ach, fajna sprawa takie wymianki, lubię sprawiać innym przyjemność i cieszę się, gdy moje prezenciki przynoszą radość.
A i ja uwielbiam ten moment oczekiwania na niespodziankę i radość z bycia obdarowaną :)
Pozdrawiam słonecznie i ciepło...choć na dworze mimo pięknego słoneczka, chłodek!
Buźka :)
Tym razem umówiłam się na prywatną wymiankę z Demonką.
I tak cudowny, jesienny koszyk od Niej dostałam...
z tak słodziutkim "Gratisem" :)
Koszyk jest fantastyczny!!!
Wykonany z wikliny papierowej w cudownych jesiennych kolorach...już zamieszkały w nim moje sznureczki :)
A szydełkowy Misiaczek z uroczą swą minką oczarował moje dzieciaki.
Bardzo dziękuję Ci Olu za tak sympatyczna wymiankę!!!
Mój wymiankowy prezent dla Oli w pełnej okazałości można zobaczyć tutaj
Bardzo się cieszę, że Oli spodobała się moja makramowa biżuteria.
Ach, fajna sprawa takie wymianki, lubię sprawiać innym przyjemność i cieszę się, gdy moje prezenciki przynoszą radość.
A i ja uwielbiam ten moment oczekiwania na niespodziankę i radość z bycia obdarowaną :)
Pozdrawiam słonecznie i ciepło...choć na dworze mimo pięknego słoneczka, chłodek!
Buźka :)
wtorek, 5 października 2010
Bania!!!
Koszmar mojego dzieciństwa!
Rosło ich na polu od groma, a moja Babcia uwielbiała w sezonie jesiennym gotować nam dyniowe "przysmaki".
Nigdy nie zapomnę, jak męczyłam się, by przez gardło przeszła mi zupa z dyni...dziwna była, gotowana na mleku i co najgorsze dla mnie, jako dziecka, pływały w niej starte na tarce kawałeczki dyni- nie cierpiałam wtedy żadnych zup z tartymi warzywami, po prostu stawały mi w gardle:(
Drugi babciny rarytas, to kompot z dyni, który jak dla mnie mało wspólnego miał z kompotem...gotowany z dodatkim octu i goździków, ostry jak...będąc dzieckiem niecierpiałam go przeokropnie.
Dzisiaj z nostalgią wspominam, jak babcia zapędzała mnie to kosztowania dyniowych pyszności...i pewnie teraz bardzo by mi one smakowały, tylko nie ma już Babci, która umiała je ugotować. Chyba muszę poszperać w starych, śląskich przepisach i odszukać babcine specjały.
A na razie, popularna "bania" czyli dynia, posłużyła mi jako motyw dekoracyjny kolejnego chustecznika.
Wczoraj była u nas śliczna słoneczna pogoda, więc poszalałam z aparatem i jesienną sesję zdjęciową zrobiłam.
A chustecznik wykonany w "decu" z delikatnymi przecierkami i cieniowaniami.
Nieskromnie powiem, że podoba mi się...jest taki cudnie jesienny...właśnie taka powinna być złota, polska jesień :)
A jak jesień to i jesienne wyzwanie zgłaszam mój dyniowy chustecznik do zabawy w Diabelskim Młynie
I jeszcze jedną jesienną niespodziankę wczoraj dostałam...ale o tym wkrótce, jak tylko znów będzie u nas słonecznie i uda mi się zrobić fajne zdjęcia tego cudeńka.
Pozdrawiam Was serdecznie, za odwiedzinki dziękuję i wszystkie ślady Waszej obecności :)
Buźka!
Rosło ich na polu od groma, a moja Babcia uwielbiała w sezonie jesiennym gotować nam dyniowe "przysmaki".
Nigdy nie zapomnę, jak męczyłam się, by przez gardło przeszła mi zupa z dyni...dziwna była, gotowana na mleku i co najgorsze dla mnie, jako dziecka, pływały w niej starte na tarce kawałeczki dyni- nie cierpiałam wtedy żadnych zup z tartymi warzywami, po prostu stawały mi w gardle:(
Drugi babciny rarytas, to kompot z dyni, który jak dla mnie mało wspólnego miał z kompotem...gotowany z dodatkim octu i goździków, ostry jak...będąc dzieckiem niecierpiałam go przeokropnie.
Dzisiaj z nostalgią wspominam, jak babcia zapędzała mnie to kosztowania dyniowych pyszności...i pewnie teraz bardzo by mi one smakowały, tylko nie ma już Babci, która umiała je ugotować. Chyba muszę poszperać w starych, śląskich przepisach i odszukać babcine specjały.
A na razie, popularna "bania" czyli dynia, posłużyła mi jako motyw dekoracyjny kolejnego chustecznika.
Wczoraj była u nas śliczna słoneczna pogoda, więc poszalałam z aparatem i jesienną sesję zdjęciową zrobiłam.
A chustecznik wykonany w "decu" z delikatnymi przecierkami i cieniowaniami.
Nieskromnie powiem, że podoba mi się...jest taki cudnie jesienny...właśnie taka powinna być złota, polska jesień :)
A jak jesień to i jesienne wyzwanie zgłaszam mój dyniowy chustecznik do zabawy w Diabelskim Młynie
I jeszcze jedną jesienną niespodziankę wczoraj dostałam...ale o tym wkrótce, jak tylko znów będzie u nas słonecznie i uda mi się zrobić fajne zdjęcia tego cudeńka.
Pozdrawiam Was serdecznie, za odwiedzinki dziękuję i wszystkie ślady Waszej obecności :)
Buźka!
niedziela, 3 października 2010
Cudeńka
takie dostałam :)
Zgadnijcie od kogo???
Śliczne świeczniki "decu" z morskim motywem,
cudowny obrazek z "Kwietną Panią"
i jeszcze krzyżykowe cudeńka...pięknie pachnący "ukoronowany" woreczek calutki wypełniony lawendą i biscornu w błękicie.
A obdarowała mnie tymi cudnościami Kaprys, z którą zorganizowałyśmy sobie indywidualną wymiankę.
Kochana, jeszcze raz BARDZO CI DZIĘKUJĘ :)
Ja w ramach wymianki przygotowałam fioletowe makramki:
i w takie pudełeczko zapakowałam :)
Świetna to była wymianka...dziękuję!
Pozdrawiam Was niedzielnie, wieczornie i sennie...
Buźka!
Zgadnijcie od kogo???
Śliczne świeczniki "decu" z morskim motywem,
cudowny obrazek z "Kwietną Panią"
i jeszcze krzyżykowe cudeńka...pięknie pachnący "ukoronowany" woreczek calutki wypełniony lawendą i biscornu w błękicie.
A obdarowała mnie tymi cudnościami Kaprys, z którą zorganizowałyśmy sobie indywidualną wymiankę.
Kochana, jeszcze raz BARDZO CI DZIĘKUJĘ :)
Ja w ramach wymianki przygotowałam fioletowe makramki:
i w takie pudełeczko zapakowałam :)
Świetna to była wymianka...dziękuję!
Pozdrawiam Was niedzielnie, wieczornie i sennie...
Buźka!
Subskrybuj:
Posty (Atom)
















