a słońce o tym wie...
Na tę upalną pogodę, jaka wreszcie do nas zawitała, ta piosenka Rynkowskiego pasuje w sam raz. Już wkrótce lato i wakacje, a tak na prawdę, już teraz można nieźle zbrązowieć na tym słoneczku i nie trzeba wcale wyjeżdżać na dalekie plaże...ja co prawda nie należę do entuzjastek opalania, bo zawsze mnie spieka na czerwono i wyskakuje mi mnóstwo piegów, ale letnią pogodę uwielbiam :)
Uwielbiam także kolor brązowy...stali goście tego bloga, mieli niejednokrotnie okazję się o tym przekonać, stąd kolejna czekoladowa makrama:
Tym razem naszyjnik w formie egzotycznego kwiatu...czy liścia???
ozdobiony howlitowymi kuleczkami (też już znacie to zestawienie)
Naszyjnik...jeden z tych niezwykłych, bo tworzonych na zamówienie :)
I tu zdradzę Wam sekret...nie tylko ja lubię brąz ;)
Właścicielka tego naszyjnika, też lubuje się w takiej kolorystyce...i co dla mnie bardzo ważne, zadowolona jest z tej makramy.
A ja cieszę się bardzo, że mogłam stworzyć coś, dla tak wspaniałej osoby, która niesamowicie szydełkiem czAruje i tym samym, sprawić jej trochę radości :)
"Dziewczyny lubią brąz"...i upalną pogodę!
Pozdrawiam bardzo GORĄCO!!!
Scrapbooking i makrama, dwa słowa klucze określające kramik pełen moich pasji i zainteresowań
czwartek, 10 czerwca 2010
wtorek, 8 czerwca 2010
Słodko i romantycznie
To trochę nie moje klimaty...
ale postanowiłam zmierzyć się z wyzwaniem Shabby Chic w Twórczym Pokoju
Zrobienie ramki poszło mi w miarę łatwo. Trochę białej akrylówki, lekkie przetarcia na złoto potraktowane, do tego motywy z serwetki "home sweet home", ot proste i mało wyszukane.
Po skończeniu ramka wydała mi się jakaś pusta i bezpłciowa :)
Zrobiłam więc wypełnienie, wykorzystując romantyczną ilusrację z kalendarza wydawnictwa AMUN.
Całość musiała zmieścić się za szybką, stąd te skromne zdobienia: kawałki kwiatowej tasiemki, serduszkowe ćwieki i różyczki.
Nie wiem, czy udało mi się osiągnąć styl "shabby chic"...ale końcowy efekt mnie zadawala :)
A będąc w temacie przecierania i nadawania przedmiotom "starszego" wyglądu, przedstawiam...sęk
który sprawił, że ramka "made in Ikea" przybrała, taki wygląd

W założeniu mieliśmy zamiar powiesić na ścianie nowiutką, bielutką ramkę.
Po odpakowaniu, okazało się, że na sęku właśnie odprysła farba...cóż, do Ikei mamy odrobinę za daleko, by z byle ramką do reklamacji biegać, postanowiłam więc to miejsce przeszlifować i pokryć na nowo warstwą farby...efekt szlifowania tak mi się spodobał, że na biało już ramy nie pomalowałam.
Wyskrobałam jeszcze to i owo, poprzecierałam granatową farbą, żeby do salonowych mebli pasowało i jest :)

W środku dzieło naszej Tosi "Wiosenna łąka", rysunek wykonany pastelami, na moje specjalne zamówienie :)
Fajnie na ścianie się prezentuje.
Pozdrawiam słonecznie!!!
ale postanowiłam zmierzyć się z wyzwaniem Shabby Chic w Twórczym Pokoju
Zrobienie ramki poszło mi w miarę łatwo. Trochę białej akrylówki, lekkie przetarcia na złoto potraktowane, do tego motywy z serwetki "home sweet home", ot proste i mało wyszukane.
Po skończeniu ramka wydała mi się jakaś pusta i bezpłciowa :)
Zrobiłam więc wypełnienie, wykorzystując romantyczną ilusrację z kalendarza wydawnictwa AMUN.
Całość musiała zmieścić się za szybką, stąd te skromne zdobienia: kawałki kwiatowej tasiemki, serduszkowe ćwieki i różyczki.
Nie wiem, czy udało mi się osiągnąć styl "shabby chic"...ale końcowy efekt mnie zadawala :)
A będąc w temacie przecierania i nadawania przedmiotom "starszego" wyglądu, przedstawiam...sęk
który sprawił, że ramka "made in Ikea" przybrała, taki wygląd

W założeniu mieliśmy zamiar powiesić na ścianie nowiutką, bielutką ramkę.
Po odpakowaniu, okazało się, że na sęku właśnie odprysła farba...cóż, do Ikei mamy odrobinę za daleko, by z byle ramką do reklamacji biegać, postanowiłam więc to miejsce przeszlifować i pokryć na nowo warstwą farby...efekt szlifowania tak mi się spodobał, że na biało już ramy nie pomalowałam.
Wyskrobałam jeszcze to i owo, poprzecierałam granatową farbą, żeby do salonowych mebli pasowało i jest :)

W środku dzieło naszej Tosi "Wiosenna łąka", rysunek wykonany pastelami, na moje specjalne zamówienie :)
Fajnie na ścianie się prezentuje.
Pozdrawiam słonecznie!!!
sobota, 5 czerwca 2010
Makowa inspiracja
Pięknie, po prostu pięknie, było dzisiaj. Słoneczko świeciło wprost cudnie, a w naszym ogródku kwiatki wyciągały swe główki do źródła miłego ciepełka.
Malutko, jak dotąd, mamy kwitnących kwiatów. Wszystko takie opóźnione przez te paskudne ulewy. Ale dziś mogłam się nacieszyć pięknie rozkwitniętymi piwoniami i irysami. Bardzo lubię te kwiaty, są takie dostojne...obok nich pojawiły się margaretki (u nas zwane gęsi pępkami) i maki. Niby zwykłe, polne...a równie cudowne :)
I to maki właśnie zainspirowały mnie do zrobienia takiej bransoletki:

Uwielbiam ich czerwień...
i delikatność.
W bransoletce wykorzystałam motyw pierścieni, które oplatają czarną lawę wulkaniczną...
w jej centrum duża wulkaniczna pastylka i małe kosteczki na końcach.
I zapięcie też ma kwiatowe :)
Oby więcej takich ciepłych, słonecznych, inspirujących dni...bo dziś, powstało coś jescze, takie z "motylem w tle"...ale to zupełnie inna historia...
Wspaniałej niedzieli Wam życzę!
Malutko, jak dotąd, mamy kwitnących kwiatów. Wszystko takie opóźnione przez te paskudne ulewy. Ale dziś mogłam się nacieszyć pięknie rozkwitniętymi piwoniami i irysami. Bardzo lubię te kwiaty, są takie dostojne...obok nich pojawiły się margaretki (u nas zwane gęsi pępkami) i maki. Niby zwykłe, polne...a równie cudowne :)
I to maki właśnie zainspirowały mnie do zrobienia takiej bransoletki:
Uwielbiam ich czerwień...
i delikatność.
W bransoletce wykorzystałam motyw pierścieni, które oplatają czarną lawę wulkaniczną...
w jej centrum duża wulkaniczna pastylka i małe kosteczki na końcach.
I zapięcie też ma kwiatowe :)
Oby więcej takich ciepłych, słonecznych, inspirujących dni...bo dziś, powstało coś jescze, takie z "motylem w tle"...ale to zupełnie inna historia...
Wspaniałej niedzieli Wam życzę!
czwartek, 3 czerwca 2010
Wiosenne eksperymenty...
z drutem pamięciowym :)
Tym razem postanowiłam zrobić bransoletkę bez zapięcia, inną niż dotychczasowe spiralne "pamięciówki".
Wygięłam drut w coś, na kształt dwóch listeczków, płatków,a jego końcówki schowałam w koraliku ceramicznym, co ma stosunkowo duży otwór.
Bransoletkę uplotłam z brązowego sznurka (a jakże) wzorem podobnym do tego, na tych kolczykach
A na obu końcach,bransoletkę ozdabiają kuleczki różowego howlitu.
Bardzo byłam ciekawa, czy taki rodzaj brasoletki się sprawdzi...do końca nie jestem przekonana, to się okaże przy dłuższym użytkowaniu.
Z pewnością łatwo się ją zakłada ale trzeba też pilnować się, by jej nie zgubić.
Cóż muszę jeszcze popracować nad ulepszeniem tego modelu :)
A póki co, wspniałego odpoczynku Wam życzę, w końcu jeszcze tylko piątek i znowu weekend :)
Za Wasze odwiedzinki pięknie dziękuję, za wszystkie życzenia urodzinowe dla naszej Tosi i za każde miłe słowo jakie tu pozostawiacie DZIĘKUJĘ:)
Tym razem postanowiłam zrobić bransoletkę bez zapięcia, inną niż dotychczasowe spiralne "pamięciówki".
Wygięłam drut w coś, na kształt dwóch listeczków, płatków,a jego końcówki schowałam w koraliku ceramicznym, co ma stosunkowo duży otwór.
Bransoletkę uplotłam z brązowego sznurka (a jakże) wzorem podobnym do tego, na tych kolczykach
A na obu końcach,bransoletkę ozdabiają kuleczki różowego howlitu.
Bardzo byłam ciekawa, czy taki rodzaj brasoletki się sprawdzi...do końca nie jestem przekonana, to się okaże przy dłuższym użytkowaniu.
Z pewnością łatwo się ją zakłada ale trzeba też pilnować się, by jej nie zgubić.
Cóż muszę jeszcze popracować nad ulepszeniem tego modelu :)
A póki co, wspniałego odpoczynku Wam życzę, w końcu jeszcze tylko piątek i znowu weekend :)
Za Wasze odwiedzinki pięknie dziękuję, za wszystkie życzenia urodzinowe dla naszej Tosi i za każde miłe słowo jakie tu pozostawiacie DZIĘKUJĘ:)
Subskrybuj:
Posty (Atom)











