czwartek, 20 maja 2010

Gdzieś już to chyba widziałam?

Ale i tak się pochwalę :)

 


Przedstawiam bransoletkę uplecioną specjalnie dla Ilony z Mojej Przystani
A ponieważ Ila jest wielbicielką bieli, to zamówiła bransoletkę właśnie w takim kolorze...

 


W samym centrum bransoletki kuleczka brązowo-zielonego agatu,

 


a na końcówkach koral o kremowej barwie.

 


Właściwie kamienie miały stanowić taki maleńki dodatek do całości. Z założenia głównym zdobieniem miał być fantazyjnie ułożony sznurek.
Chyba mi się udało???

W każdym razie świetnie mi się ją plotło.
Lubię robić biżuterię dla konkretnych osób, gdy wiem, jakie mają oczekiwania :)

Dziękuję Ci Ilonko za Twoją życzliwość :)

A wszystkim Gościom Ma-kramiku promienne uśmiechy ślę.
Czy uwierzycie, że wieczorkiem zobaczyłam kawałek bezchmurnego nieba...i samolot lecący wysoooko :)
Jest nadzieja, na lepsze dni...
Pozdrawiam

wtorek, 18 maja 2010

Sizal???

I co z niego wyszło???



To była naprawdę wielka rzecz, a właściwie trzy rzeczy...których od bardzo dawna już nie robiłam.
Dostałam zamówienie na kwietniki z makramy.
Ot, takie niby proste, niby od tego każdy pasjonat makramy zaczyna...a ja przyznam szczerze robiłam coś takiego po raz pierwszy...[nie licząc tego nieudanego ze studenckich czasów, co w końcowym efekcie abażur do nocnej lampki udawał :)]



Zamówione kwietniki były dosyć spore, więc z mocnego sznurka trzeba je było upleść. Sizalowy sznurek jest pod tym względem rewelacyjny...ale cóż monochromatyczny nieco.
Stąd dla odmiany i na życzenie Klientki, jeden z kwietników, z grubego bawełnianego sznurka powstał.



W takim fajnym, zielonym kolorze:)
A na prośbę Zamawiającej, ten kwietnik nie tylko barwą się różni, ma także zupełnie inny wzór



W sumie kwietniki powstały trzy :)
Napracowałam się przy nich, nie powiem, ale zadowolona jestem z efektu.



I odetchnęłam z ulgą, gdy okazało się, że i Klientka jest z nich zadowolona.
To jest dla mnie najważniejsze :)

I jeszcze słówko do Ani( nie jestem pewna, czy tu zagląda) "dziękuję, że o mnie pomyślałaś, to zlecenie dostałam dzięki Tobie"

Słonecznej środy wszystkim życzę, bo tego deszczu już jest zdecydowanie za dużo :(
Wczoraj wylałam z piwnicy chyba z dziesięć wiader wody, a i tak mamy to szczęście, że na górce mieszkamy i wezbrane wody Bierawki ze spokojem przez okno obserwujemy, współczując wielce wszystkim borykającym się z wodnym żywiołem...

Pozdrawiam cieplutko :)

niedziela, 16 maja 2010

Zestaw komunijny...

mojego autorstwa :)
Uwaga!!!
Dużo zdjęć!

Na pierwszy ogień, kartka okolicznościowa:



Z różnych "wymiankowych przydasi" zrobiona...



Kielich i hostia,a także winne grona z perełek, u kilku "skrapujących Polek" podpatrzone...kompletnie nie wiem, gdzie konkretnie :)



Po drugie wymarzył mi się kufer na różne skarby Młodej Damy...



znalazłam jeden, taki "malutki" :)



Ozdobiłam go motywem aniołkowym i sercami z sentencjami.



Do tego lakier "złotol" w kolorze starego złota, bawełniana koronka i trzy guziki "retro"



A w środku lusterko, rzecz niezbędna dla dorastającej panny (wspaniały pomysł mojego Męża)!



A teraz dochodzimy do ostatniego elementu komunijnego zestawu.
Przedstawiam obiekt moich krawieckich poczynań...

 


Anioł komunijny :)

 


Uszyty według tego schematu.

 


Anioł w bieli, ozdobiony perełkami i złotą nitką... z różyczką w dłoniach.

 


Udało mi się zrobić prezent na czas :)
Tylko pogoda nam się dzisiaj nie udała !!!
Leje paskudnie, wieje okropnie...rzeka obok nas wylewa!!!
Jakie szczęście, że na górce mieszkamy...ale nie wygląda to wszystko wesoło :(

Pogody dobrej, słonecznej nam trzeba!

Pozdrawiam więc Was wszystkich gorąco :)
I za wszystkie odwiedzinki i miłe komentarze ślicznie dziękuję.

środa, 12 maja 2010

Do kompletu...

z bratkowym chustecznikiem powstały

 


bratkowe doniczki.

 


Taki receykling starych, ceramicznych doniczek,które się po piwnicy poniewierały.

 


W zielonościach wykończenia...

 


I tak jak przewidziałam, ten sympatyczny zestaw,nie zadomowił się u nas na długo.
Już do znajomych powędrował :)
Może im trochę wiosny i promiennego słoneczka do domu wniesie :)

U mnie trwają robótki przedkomunijne. Siostrzeniaca w niedzielę przystapi po raz pierwszy do Sakramentu Eucharystii. A mnie się wymarzyło zrobić dla Niej z tej okazji tildowy prezent...i porwałam się z "motyką na słońce"
W dodatku, jak to zwykle ja, wszystko na ostatnią minutę.
Oj, nie wiem czy coś z tego wyjdzie...
Ale grunt to pozytywne myślenie :)

Pozdrawiam Was cieplutko i zmykam "tildować".