Moja siostrzenica miała niedawno urodziny.
A ja, jak zwykle, własnoręcznie, zrobiłam dla niej urodzinowy upominek.
Najpierw powstało pudełko, pomalowane farbą akrylową i ozdobione techniką decoupage.
Motyw przewodni „sweet home” z serwetki, towarzyszył mi gdzie się tylko dało...
Na zewnątrz pudełka...

i w jego wnętrzu...

A jakie niespodzianki skrywało pudełeczko?

Uchylmy szerzej rąbka tajemnicy...

Po raz pierwszy pokusiłam się na zrobienie notesiku...

Zrobiłam go z tektury falistej, z dodatkiem "serwetkowych" i guziczkowych kwatków i motylków, z motywem myszek (pochodzą z jakiej angielskiej broszurki dla dzieci, kupionej ...w ciuchlandzie)

nawet się zawzięłam i zrobiłam ręczne przeszycia...

Wnętrze okładki oczywiście „serwetkowe”

A to myszki z drugiej strony okładki...

I brokatowe kwiatki...

W pudełeczku nie mogło też zabranąć makramowej niespodzianki...

Z żółciutkiego sznurka uplotłam kolczyki...


Ozdobione zielonymi kwiatkami ze szkła weneckiego.

Całość przewiązałam żółtą wstążką i ozdobiłam etykietką...

...oczywiście litery na etykietce, wycięte z "serwetkowego" papieru

całość ręcznie przeszyta i ozdobiona drewnianymi kwiatkami(z Tosinych korali, które niestety pękły);
Ależ mi się napisało okropnie przydługawe sprawozdanie...
Dzięki za cierpliwość, tym, którzy to przeczytali ;)
Pozdrawiam cieplutko....
















