wtorek, 7 maja 2013

"Majowe" grzyby???

GRZYBY
Rosną już???
Przyznam się bez bicia, że nie mam na temat grzybów zielonego pojęcia.
Nie znam, nie zbieram, śmiem nawet twierdzić, że idąc przez las potrafię się przez grzyba "przewrócić", a i tak go nie znajdę...
Ale mam w rodzinie osobę, która jesienią, każdy wypad do lasu zamienia w grzybobranie!
I potrafi o tym z pasją opowiadać!
Pisałam niedawno, że szukam pomysłu na urodzinowy prezent dla Szwagra... robiąc prezenty, lubię nawiązywać do zainteresowań, pasji lub upodobań obdarowywanych... postanowiłam więc nawiązać do tej grzybiarskiej pasji Szwagra i tak powstało to:



słoik na przechowywanie suszonych grzybów :)



Szklany, dosyć duży pojemnik (kupiony w IKEA) pokryłam papierem ryżowym w kolorze kremowym,  grzyby są wycięte z serwetki.



Nie mam pojęcia co to za grzyby... niby uczyłam się w liceum łaciny, ale nazw grzybów z pewnością nie!



Bardzo się starałam, by przyklejając łacińskie słowa, nie pomylić napisów... polskich nazw, mogę się tylko domyślać;



Mam nadzieję, że wszystkie są jadalne :)



Nakrętkę, która była z szarego plastiku, też obkleiłam papierem ryżowym, a następnie pokryłam dosyć grubą warstwą brązowej patyny, gdy wyschła, zrobiłam lekkie przetarcia.

Zabierając się za zdobienie tego słoiczka, o - trzeba to przyznać, dosyć nietypowych kształtach, miałam obawy, czy uda mi się przykleić motywy na tych nierównościach.
Na szczęście nie było z tym większych problemów... za to lakierowanie tych  "obłości" do przyjemnych nie należało!



Słoiczek ozdobiłam sznurkiem sizalowym z nanizanymi drewnianymi koralikami, a nawet pokusiłam się o zrobienie filcowej zawieszki.
Ot, taki filcowy grzybek- powstał  dzięki  foremce do wykrawania pierniczków :)



Myślę, że do takiego słoika  zmieści się sporo suszonych grzybków !

Ale na grzybobranie chyba trzeba jednak trochę poczekać...
:)

Pozdrawiam

piątek, 3 maja 2013

A wewnątrz pudełeczka...

o którym wspominałam w poprzednim poście, ukryłam makramowe biżutki:



bransoletka,



upleciona tym razem ze sznurka satynowego.
Właściwie pierwszy raz plotłam biżuterię z tego sznurka (mam mieszane uczucia).
 Jest on dosyć gruby (2mm) ale jednocześnie przyjemnie gładki i lśniący.
Co wizualnie jest plusem, roboczo minusem, gdyż jest niesamowicie śliski i węzły mają tendencję do rozwiązywania się.
Trudno dobrać do niego koraliki, bo zdecydowana większość ma zbyt małe otworki.
Mimo to postanowiłam się z nim zmierzyć!
Udało mi się wyszperać takie "dyskotekowe" kuleczki, choć i w tym przypadku nie obyło się bez rozwiercania dziurek i uplotłam...



też kolczyki do kompletu:



I tu pojawił się kolejny problem... o ile końcówki bransoletki, po prostu wpięłam w końcówki do mocowania tasiemek, to w przypadku kolczyków, końcowe węzełki musiałam potraktować klejem, by zabezpieczyć je przed rozwiązaniem.




Niestety klej przebarwił sznurek... nie wyglądało to ładnie!
Pomalowałam więc końcówki patyną w kolorze starego złota, tym samym tworząc zakończenie, podobne w swej kolorystyce do bigli i końcówek bransoletki.
Sama zaskoczyłam się tym efektem, nawet fajnie to wygląda!
:)



Na koniec wspólne zdjęcie :)



Komplecik był prezentem urodzinowym dla największej Fanki moich makramek i na szczęście się spodobał!

A jak Wam mija majówka?
U nas, majówka z ospą!!!
Młodego wysypało, więc mamy  przymusową kwarantannę w domu.
Ciekawe, czy Młodą dopadnie... jeśli tak, oby jak najszybciej, 1 czerwca wyjeżdża na "Zieloną szkołę"

Pozdrawiam :)

wtorek, 30 kwietnia 2013

Kolejne papierki...

pociachałam i zrobiłam urodzinowe karteczki :)
Pierwsza dla dzisiejszej solenizantki, mojej Siostrzenicy:



Kartka zrobiona według tej mapki z Daibelskiego Młyna







Kartka w kolorach zadanych na blogu Silesian Craft  w wyzwaniu BLACK RED WHITE


 


Idąc za ciosem, do kompletu z karteczką, zrobiłam jeszcze pudełko, w którym schowałam makramowe biżutki (o nich w następnym odcinku)...
 


Taki dosyć "poważny" komplet powstał :)



Drugą karteczkę też potraktowałam "wyzwaniowo".
Zawsze gdy nie mam pomysłu na kartkę szukam na blogach ciekawych wyzwań... to szalenie inspirujące!
W tym przypadku zainspirowałam się wyzwaniem kolorystycznym w Diabelskim Młynie i tym oto zdjęciem:



Oto moja pogodna karteczka:


Przestrzenna dość, z wesołymi kwiatuszkami (tak mi się skojarzyły z tymi uroczymi cytruskami)
 na sznurkowych łodygach.
Właśnie ze względu na te sznurki, kartkę zgłaszam również na
 sznurkowe wyzwanie w Scrapkach-wyzwaniowo


Callenge# 65- twines



Kwiatkowe przeszycia wyczarowałam moją maszyną do szycia (ciekawe kiedy wypróbuję ją na prawdziwym materiale i  odważę się uszyć coś konkretnego?)



Na zdjęciach najtrudniej uchwycić kolor beżowy... beżowe są motylki i tło napisu (wycięty z papieru My Dear Watson z UHK Gallery)



Tyle na dziś!
Miłej majówki Wam życzę :)

poniedziałek, 29 kwietnia 2013

Komunijne podziękowania

Sezon komunijny w pełni, a w naszej parafii ta Uroczystość już się odbyła, w ubiegłą sobotę.
Oprócz pokazywanego już wcześniej zaproszenia, miałam przyjemność robić także podziękowania dla
Księży i  Pań Katechetek przygotowujących dzieci do pierwszego pełnego uczestnictwa w ofierze Mszy Świętej.
Tremę miałam ogromną i bałam się, że nie uda mi się podołać temu wyzwaniu.
I to nawet nie z powodu szaty graficznej tych podziękowań... to raczej forma pisana spędzała mi sen z powiek.
Na szczęście dobry "wujek google" przyszedł z pomocą i wyszperałam odpowiednie na tę okoliczność formułki.
Powstały więc takie dziękczynne kopertówki:




Różowa, subtelna dla pani Katechetki przygotowującej dzieci wczesnokomunijne.



Ozdobiona bawełnianą koronką i warstwowymi różyczkami.
I komunijnymi stempelkami  Heyda



Wszystkie kopertówki powstały z papierów kupionych w Galerii Papieru, a robiłam je według kursu Ani
:)


Podziękowanie dla Księdza Wikarego, który przygotowywał dzieci klas drugich:

 
 
 


Dla Księdza Proboszcza:

 
 
 


I jeszcze jedno dla Katechetki pracującej w naszej szkole, która pomagała w sprawnej organizacji tej uroczystej Mszy Świętej:

 
 
 


Uff, udało się!
Dostałam sygnały od rodziców dzieci komunijnych, że kartki były, cytuję: "zachwycające"!
Ja byłabym bardziej skromna w ocenie... zadowolona z nich jestem :

Dziś masa zdjęć, więc gratuluje tym, którzy dobrnęli do końca.
Kolejny post też się szykuje papierowy... potem jeszcze zaległe sznurki i przerwa spowodowana moją  kontuzją kciuka (przejechałam sobie dziś palucha akumulatorową podkaszarką do trawy. Na szczęście niezbyt mocno, choć krew się lała, a ja omal nie zemdlałam- już tak mam z upływu krwi)
I znów z plecenia nici :(
Może chociaż uda mi się coś "zdecoupagować"...

Pozdrawiam :)