wreszcie coś ze sznurków!
Bransoletka w czerwieni z czarnymi kuleczkami onyksu:
Wyszła taka... geometryczna?
Zwarty początek i koniec, w formie wielokątów, związany węzłami rypsowymi, a w centrum dwie kulki onyksu otoczone okręgami ze sznurka i przeplatanka z węzłów płaskich...
A skoro już się tak namęczyłam, by ja upleść, to zgłaszam ją do wyzwania na Kreatywnym Polu
Idąc za ciosem należałoby teraz kolczyki zrobić do kompletu... może w ten sposób przełamię moją chwilową (mam nadzieję!!!) niechęć do makramy.
A na razie twórczo się "obijam" korzystamy ze słońca i ostatnich dni lata. Zyskuje na tym ogródek, który wreszcie doczekał się wyplewienia i dzieciaki, które codziennie wyciągają mnie na rower... to znaczy w praktyce wygląda to tak, że dzieci jadą na rowerach, a ja biegam za Kostkiem, który uczy się jazdy bez bocznych kółek. Są już sukcesy... Kostek (4,5 lat) po dwóch dniach jeździ bez mojego podtrzymywania, ba, raczej pędzi, a ja bez zadyszki pokonuję dystans z domu na parking przykościelny, gdzie dzieciaki szaleją na rowerach :)
Za to teraz, po tak aktywnym dniu, padam na dziób!
"Idę" do Was, się zrelaksować :)
Pozdrawiam
Scrapbooking i makrama, dwa słowa klucze określające kramik pełen moich pasji i zainteresowań
środa, 14 września 2011
sobota, 10 września 2011
Trochę prywaty :)
Ten post powinien się wyświetlić na blogu 10 września...
... w tym dniu, 10 lat temu był nasz ślub.
Świętujemy więc dziesiątą rocznicę tego wydarzenia.
O 15.00 będzie Msza Św.- tak się szczęśliwie złożyło, że o tej samej porze, o której był nasz ślub, a potem przyjęcie w gronie najbliższych...
Aby jakoś zaakcentować doniosłość tego dnia, zrobiłam dla Męża okolicznościową kartkę:
ze słowami najważniejszymi...
i dziesiątką symbolizującą nasze wspólne lata!
Kartka bardzo rozetkowa :)
Z wykorzystaniem stempla z Digi- Scrapu i papierów z Galerii Papieru
Do tego duży guzik o ciekawym kształcie i dwa mniejsze guziczki, troszkę wstążki i sznurka...
Całość utrzymana w tonacji: czerwień, brąz, moim zdaniem idealnej dla takiej "walentynki" :)
Pozdrawiam Was serdecznie z "cynowych godów" :)
Buziaki dla Was!
EDIT:
Piszę już "dzień po", by Wam podziękować z całego serca za wszystkie miłe słowa, za życzenia najszczersze... Dziękuję :)
A o kartce pomyślałam, że skoro rozetkowa taka, to może się nada na to wyzwanie na portalu Polki scrapują
"Raz kozie śmierć" :)
... w tym dniu, 10 lat temu był nasz ślub.
Świętujemy więc dziesiątą rocznicę tego wydarzenia.
O 15.00 będzie Msza Św.- tak się szczęśliwie złożyło, że o tej samej porze, o której był nasz ślub, a potem przyjęcie w gronie najbliższych...
Aby jakoś zaakcentować doniosłość tego dnia, zrobiłam dla Męża okolicznościową kartkę:
ze słowami najważniejszymi...
i dziesiątką symbolizującą nasze wspólne lata!
Kartka bardzo rozetkowa :)
Z wykorzystaniem stempla z Digi- Scrapu i papierów z Galerii Papieru
Do tego duży guzik o ciekawym kształcie i dwa mniejsze guziczki, troszkę wstążki i sznurka...
Całość utrzymana w tonacji: czerwień, brąz, moim zdaniem idealnej dla takiej "walentynki" :)
Pozdrawiam Was serdecznie z "cynowych godów" :)
Buziaki dla Was!
EDIT:
Piszę już "dzień po", by Wam podziękować z całego serca za wszystkie miłe słowa, za życzenia najszczersze... Dziękuję :)
A o kartce pomyślałam, że skoro rozetkowa taka, to może się nada na to wyzwanie na portalu Polki scrapują
"Raz kozie śmierć" :)
wtorek, 6 września 2011
Dziś serwuję...
koszyk pieczywa :)
Mam nadzieję, że odpoczęliście trochę od moich prac "decu".
Tak?
To świetnie, bo przedstawiam mój chlebak- po liftingu :)
To pudełko na chleb ma już swoje lata... i choć bardzo lubię produkty z surowego drewna, to niestety, z biegiem czasu chlebaka, nie można było doczyścić.
Postanowiłam więc go pomalować i jakoś ozdobić. Zabierałam się za to już od dawna, ale zawsze było coś pilniejszego do zrobienia...
dopiero, gdy wstawiłam go do odnowionej kuchni, naprawdę zobaczyłam jaki jest brzydki :(
Tak więc poszły w ruch farby i preparaty do decoupage:
Motywy na chlebaku wycięte z serwetki, kupionej specjalnie na tę okoliczność- długo przeleżała w szufladzie!
Oczywiście nie byłabym sobą, gdybym nie znalazła w nim jakichś niedociągnięć: przede wszystkim spękania, nie do końca mi się udały i w wielu miejscach ich po prostu nie ma, za to powstały smugi, jakby zdrapanej farby...
Preparat do spękań nakładałam na surowe drewno i troszkę się chyba pośpieszyłam z nakładaniem farby, na nie całkiem jeszcze suche medium :(
No i to cieniowanie, za nic nie wychodzi mi tak, jakbym chciała.
Efekt końcowy, cóż, właściwie mi się podoba... skrzynka wyszła taka "starociowa" i taka modyfikacja chyba pasuje do odnowionego wnętrza kuchni.
Pozdrawiam wszystkich odwiedzających :)
Mam nadzieję, że odpoczęliście trochę od moich prac "decu".
Tak?
To świetnie, bo przedstawiam mój chlebak- po liftingu :)
To pudełko na chleb ma już swoje lata... i choć bardzo lubię produkty z surowego drewna, to niestety, z biegiem czasu chlebaka, nie można było doczyścić.
Postanowiłam więc go pomalować i jakoś ozdobić. Zabierałam się za to już od dawna, ale zawsze było coś pilniejszego do zrobienia...
dopiero, gdy wstawiłam go do odnowionej kuchni, naprawdę zobaczyłam jaki jest brzydki :(
Tak więc poszły w ruch farby i preparaty do decoupage:
Motywy na chlebaku wycięte z serwetki, kupionej specjalnie na tę okoliczność- długo przeleżała w szufladzie!
Oczywiście nie byłabym sobą, gdybym nie znalazła w nim jakichś niedociągnięć: przede wszystkim spękania, nie do końca mi się udały i w wielu miejscach ich po prostu nie ma, za to powstały smugi, jakby zdrapanej farby...
Preparat do spękań nakładałam na surowe drewno i troszkę się chyba pośpieszyłam z nakładaniem farby, na nie całkiem jeszcze suche medium :(
No i to cieniowanie, za nic nie wychodzi mi tak, jakbym chciała.
Efekt końcowy, cóż, właściwie mi się podoba... skrzynka wyszła taka "starociowa" i taka modyfikacja chyba pasuje do odnowionego wnętrza kuchni.
Pozdrawiam wszystkich odwiedzających :)
piątek, 2 września 2011
Filcoki :)
Dziś eksplozja barw i pewna nowość u mnie... arkusze filcu, kupione kiedyś w "promocji" w Empiku długo leżały na półce i czekały na swoje pięć minut.
Ten czas właśnie nadszedł!
Uwaga, uwaga, przed Państwem... akcesoria dziewczęce, z filcu uszyte:
Cały ten zestaw będzie prezentem urodzinowym... moja Tosia jutro wybiera się na urodzinowe przyjęcie do koleżanki.
A oto skład kompletu, w szczegółach:
Bransoletka z filcowym kwiatem. Uszyta z filcu czerwonego i pomarańczowego z dodatkiem tasiemek i kwiatowym koralikiem pośrodku. Zapinana na rzep.
I tu muszę przyznać, że szyjąc to "cudo" inspirowałam się tymi przepięknymi pracami :)
Broszka- kwiatek uszyta według tego kursu Craftypantek, oczywiście nie byłabym sobą, gdybym troszkę nie zmodyfikowała tego kwiatka. Otóż postanowiłam szwy "puścić" na zewnątrz i wykorzystać "mechacące" właściwiści filcu- w ten sposób uzyskałam jak gdyby maleńkie płatki.
Broszkę również ozdobiłam tasiemkami- uwielbiam tę w wisienki, jest urocza- i koralikiem w kształcie kwiatka.
Ostatni element zestawu stanowią gumki do włosów. Uszyte według tego samego wzoru co broszka. Z żółtymi gwiazdeczkami pośrodku.
Mam nadzieję, że taki upominek spodoba się Ośmiolatce... mojej Tosi oczy sie świecą do tego zestawu, chyba w przypływie maminej dobroci i dla Niej coś podobnego uszyję :)
A jak mi już filc wpadł w łapki, to postanowiłam jeszcze wypróbować kurs, którym na swoim blogu podzieliła się z nami Alexls i stworzyłam dla siebie broszkęw moich ulubionych brązach:
i jeszcze jedną w fiolecie:
Właściwie ta fioletowa była pierwsza, wyszła, jak na mój gust, troszkę za wielka, dlatego brązowa już zdecydowanie w "moich rozmiarach":
Tyle na dziś! Okropnie długi mi ten wpis wyszedł, gratuluję tym, co dotrwali do końca :)
Buziaki dla Was :)
Subskrybuj:
Posty (Atom)

















